Kolektyw made in Poland

    Kolektyw made in Poland

    Marian Kmita

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Kolektyw made in Poland
    Ledwo skończyła się czwartkowa konferencja promująca kolejną edycję Polsat Boxing Night, a tu rozwiązał się worek z medalami dla polskich pięściarzy. Po sukcesy sięgnęli niemal w jednym czasie i zawodowcy na gali w amerykańskim Newark, i amatorzy walczący w formule olimpijskiej na mistrzostwach Europy. I choć Janusz Pindera studzi radość, twierdząc, że postawa Tomka Jabłońskiego i Igora Jakubowskiego jeszcze w polskim boksie olimpijskim wiosny nie czyni, to i tak trudno opanować emocje.
    Kolektyw made in Poland
    No bo jak w końcu mierzyć siłę polskiego boksu? Czy owymi dwoma srebrnymi medalami ME, czy zdobytym w fenomenalnym stylu na zmaltretowanym ciele Marco Hucka pasem WBO Krzysztofa Głowackiego. Cieszy jedno i drugie, bo niby boks olimpijski i zawodowy to dwa różne światy, ale jeden nie może istnieć bez drugiego. W ostatnich dwóch dekadach do zawodowych, mistrzowskich pasów Tomka Adamka i Krzysia Włodarczyka amatorzy nie dołożyli żadnego złota czy srebra w żadnej poważnej imprezie mistrzowskiej.
    Ostatnim polskim pięściarzem sięgającym po medal olimpijski był "brązowy" Wojtek Bartnik na IO w Barcelonie w 1992 r.! Ba, w turnieju na IO w Londynie nie walczył żaden Polak!! Dlatego srebra zdobyte w Bułgarii cieszą podwójnie. I choć nie załatwiają udziału w turnieju olimpijskim w Rio, to dają nań realne szanse.

    W dwóch polskich srebrach większy udział ma promotor i mecenas grupy Hussars Poland Jarosław Kołkowski niż... Polski Związek Bokserski. Bez pieniędzy, pasji i konsekwencji pana Jarka i Jabłoński, i Jakubowski dusiliby się w krajowym sosie i kto wie, jak by było z rozwojem ich talentów. Podobnie przez lata opiekę nad Głowackim piastował Tomasz Babiloński. I chociaż dzisiaj Andrzej Wasilewski inkorporował do swojej grupy wszystkie aktywa i Babilońskiego, i Andrzeja Gmitruka, to piękna noc w Newark jest przede wszystkim zasługą pana Tomka, no i trenera Fiodora Łapina.

    To też przykład konsekwencji i dobrze wykonanej zespołowej pracy. A z tą u nas różnie bywa, bo interesy środowiska są mocno rozbieżne. Większość promotorów jest skoncentrowana na szybkich zyskach, pięściarzy traktują jak niewolników, zarobionych pieniędzy nie inwestują w szkolenie młodzieży. Konkurencję likwidują lub kupują, z uśmiechem poklepując po plecach, robią im koło pióra. Jeśli w tych warunkach polski boks powoli przebija się do światowej czołówki, to niedługo może z nim być jak z polskim kolarstwem, które z przytupem wróciło na piedestał.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo