Menu Region

Prezesa Grzegorza Latę rodacy powitali buczeniem

Prezesa Grzegorza Latę rodacy powitali buczeniem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Wierzbicki Dublin

Prześlij Drukuj
Selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker pytany dzień przed spotkaniem przez irlandzkich dziennikarzy o wrażenia, jakie zrobił na nim stadion Croke Park, odpowiedział, że bardzo mu się podoba, ale będzie jeszcze lepiej, jeśli zapełnią go kibice w biało-czerwonych barwach.
Oficjalnie mówiło się, że na trybunach mogącego pomieścić 82 tys. widzów (przybyło ich 55,5 tys.) zasiądzie 5 tys. Polaków. Tyle bowiem przeznaczyła dla nas Irlandzka Federacja Piłkarska. Pewne było, że na 5 tys. się nie skończy. Że obrotni Polacy zamieszkujący licznie Irlandię i całe Wyspy Brytyjskie poradzą sobie z tym problemem i swoimi kanałami zdobędą wejściówki na sektory przeznaczone dla fanów gospodarzy. Tak też się stało.

Oprócz jednego całego biało--czerwonego sektora, flagi z nazwami polskich miast: Radomia, Legnicy, Kalisza, Kołobrzegu, Hrubieszowa, Częstochowy, Koluszek etc. rozwieszone były po całych trybunach. Ilu rzeczywiście było naszych kibiców? Trudno powiedzieć. Liczba 20 tys. nie będzie raczej zbyt wielką przesadą.

W dniu meczu na ulicach Dublina z każdą godzinę pojawiało się coraz więcej kibiców w biało-czerwonych barwach. Jeszcze w południe stolica Irlandii żyła swoim rytmem. Tylko gdzieniegdzie w centrum miasta spotkać można było fanów znad Wisły. Im bliżej meczu, tym częściej na ulicy słychać było ojczystą mowę.

Co chwila w różnych miejscach ktoś intonował: "Gramy u siebie, Polacy gramy u siebie". Godzinę przed spotkaniem, już pod stadionem, było to najczęściej i najgłośniej wykrzykiwane hasło.
"Kibice znad Wisły" to nie jest może najtrafniejsze określenie. Limerick, Cork, Belfast, Glasgow, Londyn, Liverpool. Większość rodaków, którzy pojawili się na trybunach Croke Park, to polscy emigranci.

- Przyjechaliśmy z Newsbridge. Ja mieszkam tam od półtora roku, moja koleżanka nieco krócej, a kolega od sześciu miesięcy - mówi 24-letni Miłosz, który na co dzień zajmuje się zakładaniem rynien w domach. - Bilety załatwialiśmy od trzech tygodni. Mieliśmy kłopot, żeby ustalić, gdzie je możemy zdobyć, ale w końcu udało się kupić je przez internet w Ticketron [agencja zajmująca się sprzedażą wejściówek na różne imprezy - red.].

Kiedy idziemy w kierunku stadionu i rozmawiamy, co kilka kroków mijają nas kibice reprezentacji gospodarzy i pozdrawiają łamaną polszczyzną: "dzień dobry", "jak się masz" czy "wszystkie Polki są piękne".

Wielu fanów miało rozdarte serca. Szli owinięci szalikami z jednej strony w biało-czerwone barwy, z drugiej - zielonymi. Na straganach z gadżetami pod stadionem flagi polskie i irlandzkie były w tej samej cenie - 15 euro.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się