Menu Region

Emigranci wracają do Polski i... pozostają bezrobotni

Emigranci wracają do Polski i... pozostają bezrobotni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Ł. Rożek, Łukasz Pałka

1Komentarz Prześlij Drukuj
Z raportu dziennikarzy "Polski" wynika, że w niektórych regionach nawet dwukrotnie wzrosła liczba emigrantów rejestrujących się w urzędach pracy.
Jako pierwsi zebraliśmy dane z największych miast pokazujące, ilu Polaków już wróciło z emigracji.

To jedyna możliwość, by zliczyć powracających - oficjalnie nikt nie prowadzi takich statystyk, bo w Unii Europejskiej obowiązuje swobodny przepływ osób.

W Krakowie do końca października wnioski o zasiłki dla bezrobotnych złożyło 716 emigrantów, dwa razy tyle co w ubiegłym roku. We Wrocławiu 1625 osób, o kilkanaście procent więcej, a w Łodzi i Gdańsku w sumie grubo ponad 500 osób, prawie 50 proc. więcej niż w ubiegłym roku.

Szokujący jest przypadek Radomia - miasta, z którego ludzie masowo wyjeżdżali za chlebem. W ciągu 8 miesięcy tego roku wnioski o zasiłki złożyło tam ponad 120 osób, czyli pięć razy więcej niż przed rokiem. Wracają, bo albo zostali zwolnieni, albo przyjechali do Wielkiej Brytanii czy Irlandii tuż przed kryzysem i w ogóle nie udało im się znaleźć zatrudnienia.

Firmy budowlane czy samochodowe, które jeszcze kilka miesięcy temu chętnie zatrudniały Polaków, tracą zamówienia, więc zwalniają pracowników. Zaczęły się też zwolnienia w pubach, a nawet polonijnych gazetach.

Eksperci z Centrum Stosunków Międzynarodowych szacują, że w ciągu najbliższego roku pracę może stracić nawet 360 tys. z 1,2 mln naszych rodaków mieszkających w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Polacy zniechęceni słabymi perspektywami na rynku pracy sami zaczęli wracać do kraju.

Tak jak student Bartosz Tomczyk z Katowic, który kilka miesięcy temu wyjechał do Wielkiej Brytanii i niedawno wrócił. Mógł tam znaleźć już tylko słabo płatną pracę przy zmywaniu naczyń w restauracji.


Kryzys przegania emigrantów

Polska emigracja zaczyna się kurczyć, ale nie jest to bynajmniej powód do zadowolenia. Kryzys spowodował, że Polacy tracą pracę za granicą, więc przyjeżdżają do kraju i rejestrują się w powiatowych oraz wojewódzkich urzędach pracy, żyjąc na garnuszku państwa.

Z danych z urzędów pracy w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu, Łodzi i Krakowie, które zebrali dziennikarze "Polski", wynika, że tylko od stycznia do końca października tego roku zarejestrowało się w nich średnio o ponad 30 proc. Polaków więcej niż w całym ubiegłym roku.

Większość wracających ubiega się o niewielkie zasiłki (w wysokości 551 zł brutto) wypłacane przez polskie urzędy przez pół roku. Są to zwykle ci, którzy nie dostali pracy za granicą. I tak np. w Gdańsku o takie zasiłki wystąpiło w tym roku 214 osób, o 49 więcej niż rok wcześniej, a w Łodzi 300, czyli o niecałe 200 więcej niż rok wcześniej. Są to głównie emigranci z Wielkiej Brytanii, Irlandii i Islandii.

1 3 »
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

a ilu jest takich, którzy

+11 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

pracują za granicą i kasują zasiłki w Polsce jako "bezrobotni" albo pracują w Polsce i kasują zasiłki za granicą?

odpowiedzi (0)

skomentuj