Menu Region

Paweł Zarzeczny: Krótko i na temat

Paweł Zarzeczny: Krótko i na temat

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Pulicysta działu sportowego

Prześlij Drukuj
Najważniejszy mecz, który czeka Polskę w nadchodzącym dwuleciu, to będzie bój z Irlandczykami. Nie, nie z tymi, co jutro.
To jedna z gier towarzyskich, które od dawna winny być zlikwidowane. No bo cóż to znaczy, że reprezentantom nie wolno grać dłużej niż 45 minut, bo inaczej się zmęczą?

To niech zawód zmienią, zresztą Roger bardziej dziś pasuje na kelnera (czekałoby się na obsługę tak jak i na jego celne podanie - półtorej godziny).

Mecze towarzyskie się skończą, a sprawią to kluby zawodowe. Otóż płacą pracownikom pensje, tymczasem oni znikają na nikomu niepotrzebne zabawy, a wracają, hm, jak nasi ze Lwowa.

Czeka nas mecz z Irlandią, lecz Północną, 28 marca 2009 o mundial 2010. Przegrywamy, to odpadamy. Ci północni bez renomy, ale w eliminacjach Euro 2008 ograli i Hiszpanów, i Duńczyków, i Szwedów!

Aby nabrać respektu, wystarczy lądowanie na lotnisku w Belfaście, jedynym w świecie, które nosi imię piłkarza: George'a Besta, zwanego Białym Pelem (on prostował: "To raczej Pele jest Czarnym Bestem!"). George wynalazł też receptę na dobry futbol: "Nie słuchaj się trenerów. Idź lepiej do parku i graj dotąd, dopóki się nie nauczysz!".

Best miał zresztą mnóstwo pięknych powiedzeń, z których najbardziej urzeka mnie jedno: "Wydałem setki tysięcy funtów na drinki i dziewczyny. Dzięki Bogu nie zmarnowałem tych pieniędzy". I za to kocham Irlandię.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się