Menu Region

Mira Suchodolska: Naspidowane zwierzaki na drogach

Mira Suchodolska: Naspidowane zwierzaki na drogach

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Redaktor piątkowego "Magazynu"

2Komentarze Prześlij Drukuj
Wciągnąć niucha, kreskę, przypalić, jechać na nartach, a nawet, jak ostatnio usłyszałam: nakarmić zwierzątko. Określenia oznaczające sposoby na zażywanie narkotyków mnożą się i coraz śmielej wychodzą z języka ciemnych zaułków na światło dzienne.
Tak samo jak człowiek, który stymuluje się za pomocą środków psychoaktywnych, dawno zrzucił kostium brudnego ćpuna i włożył garnitur zamożnego człowieka z towarzystwa. Nie upieram się przy garniturze, mogą to być np. markowe sportowe ciuchy. Jak te, które mieli na sobie samorządowcy zatrzymani onegdaj za prowadzenie samochodu pod wpływem narkotyków.

Nic mi do tego, w jaki sposób dorosły człowiek zatruwa organizm za swoje własne, ciężko zarobione pieniądze. Czy strzeli sobie drinka, czy zajara jointa. Pod warunkiem, że nie wsiądzie zaraz za kierownicę swojego auta.

Niemal 9 proc. wypadków śmiertelnych we Francji powodowanych jest przez kierowców, którzy brali wcześniej narkotyki. W niektórych stanach USA liczba naćpanych zabójców za kierownicą sięga 30 proc.

Nie wiadomo, ilu jest ich w Polsce, danych brak. Prof. Mariusz Jędrzejko szacuje (na podstawie badań przeprowadzonych wraz ze studentami Wyższej Szkoły Psychologii i Resocjalizacji w ciągu tylko jednego weekendu), że pod wpływem narkotyków jeździ ok. 2 proc. kierowców do 25. roku życia i aż 4 proc. kierowców zawodowych. Za to aż 40 proc. prowadzących tiry pobudza się dopalaczami, m.in. mocną kawą parzoną na coca-coli.

Stymulatory (w tym popularna wśród szoferów amfetamina, a także kokaina) wzmagają agresję i szybką, agresywną jazdę. Spowalniacze (to prócz ulubionego przez Polaków alkoholu, np. amfetamina) osłabiają koncentrację i szybkość reakcji. Ostateczny efekt jest jednak ten sam. 23-letni mężczyzna, który miesiąc temu rozjechał w Warszawie starszego człowieka, był po spożyciu koktajlu narkotykowego: kokainy, marihuany i haszyszu.

Jednak pewnie długo jeszcze nie będziemy wiedzieć, ile osób zginęło w wypadkach samochodowych dlatego, że ktoś wcześniej przypalił albo wciągnął niucha, gdyż badanie rzeczywistej skali tego zjawiska stanie się jeszcze trudniejsze.

Podobnie, jak wyłapywanie tych, którzy przed przekręceniem kluczyka w stacyjce czują przymus, by nakarmić zwierzę. Policja, która na początku tego roku gromko zapowiadała walkę z naspidowanymi kierowcami, dziś podaje tyły.

Brakuje pieniędzy na zakup narkotestów, więc szansa na to, że nakręcony chemicznie szaleniec zostanie zatrzymany i zneutralizowany podczas rutynowej kontroli, maleje niemal do zera. Bo nie wierzę, aby policjanci z drogówki wieźli na badania krwi każdego kierowcę o przekrwionych oczach czy rozszerzonych źrenicach. Pośpiech, czas, zresztą to też kosztuje.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

ci co zażywaja najczęściej tez piją

+4 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

darth vader (gość)  •

trudno jest więc uznać narkotyki za jedyną przyczynę wypadku. Gdyby tirowcy nie ćpali toby zasypiali , a gdy zasypiają to zabijają. Ale zgadzam się że narkotyki to zło. Chociaż sam nie odmawiam. We minie jest zło.

odpowiedzi (0)

skomentuj

heh

+4 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

s (gość)  •

amfetamina spowalniaczem?

odpowiedzi (0)

skomentuj