Menu Region

Będzie więcej leków refundowanych

Będzie więcej leków refundowanych

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Monika Gocłowska

Prześlij Drukuj
Kilka leków na receptę, w tym antybiotyk i lek przeciw chorobie Parkinsona, będzie tańszych - dowiedziała się "Polska".
Wszystko dzięki lekom z tak zwanego importu równoległego, które po raz pierwszy w historii od 1 lipca tego roku wejdą na listę leków refundowanych.

Import równoległy polega na wyszukiwaniu i sprowadzaniu do danego kraju oryginalnych leków światowych koncernów, które za granicą mają niższe ceny. Leki te muszą mieć jednak nowe opakowania, z których jasno wynika, z jakiego kraju zostały sprowadzone.

Łącznie na listę leków refundowanych wpisano na początek siedem specyfików. Cztery z nich będą tańsze dla pacjenta, trzy pomniejszą wydatki z budżetu NFZ.

Na liście leków refundowanych znalazł się m.in. Akineton, lek przeciw chorobie Parkinsona. Będzie tańszy od obecnie dostępnego w aptekach o 24 proc. Ma kosztować 22,58 zł, gdy za aktualnie dostępny specyfik trzeba zapłacić 29,46 zł.

Antybiotyk Summamed będzie można dostać o 33 proc. taniej. Cena tego leku, dzięki wpisaniu go na listę leków refundowanych, spadanie z 25,90 do 17,53 zł. Tańsze będą także Lescol, na nadkwasotę i Pregnyl, wspomagający leczenie bezpłodności.

Na wprowadzeniu niektórych leków z importu równoległego na listę leków refundowanych oszczędzi nie tylko pacjent, ale także Narodowy Fun- dusz Zdrowia. Na liście znalazły się bowiem takie specyfiki jak: Madopar (na chorobę Parkinsona), Sabril (przeciwpadaczkowy) i Vermox (przeciw pasożytom). Pacjent płaci za nie zryczałtowaną cenę - 3,20 zł, ale dla NFZ oznacza to oszczędności nawet 30 zł na jednym opakowaniu.

- Wprowadzenie leków z importu równoległego na listę leków refundowanych pozwala mieć nadzieję, że więcej importerów zacznie składać wnioski refundacyjne do resortu zdrowia - mówi Tomasz Dzitko, prezes Stowarzyszenia Importerów Równoległych Produktów Leczniczych, zrzeszającego siedem polskich firm.

W Polsce leki z importu równoległego są opakowane w proste białe pudełka, czasem opatrzone jedynie kolorowym paskiem. Taki wymóg postawił importerom równoległym Urząd Rejestracji Leków, instytucja nadzorująca i rejestrująca każdy medykament obecny na naszym rynku. Taki import stał się możliwy po wejściu Polski do Unii Europejskiej.

Pierwsze leki z importu równoległego trafiły do aptek w 2005 r. Dzisiaj na rynku jest ich już ponad 60. Dotąd jednak były to wyłącznie leki pełnopłatne, choć część z nich dostępna była wyłącznie na receptę. Dopiero teraz to się zmienia.

W polskich aptekach jest już sporo specyfików z importu równoległego. Są to m.in. Aspiryna Bayera, Smecta firmy Beaufor Ipsen czy Nicorette Pfizera. Każdy z nich ma ceny niższe od 10 proc. do nawet 50 proc. od tych samych preparatów dostępnych wcześniej w Polsce. O prawie 50 proc. taniej możemy kupić np. aspirynę z witaminą C firmy Bayer.

Opakowanie 10 tabletek zapakowanych w oryginalne zielone pudełko oferowane jest przez krajowe apteki za ponad 15 zł. Tymczasem lek ten sprowadzony z Grecji i zapakowany w białe pudełko można nabyć za 7,90 zł.

Niestety, nie zawsze są one dostępne, bo import równoległy, podobnie jak w innych branżach, stanowi tylko uzupełnienie oferty rynkowej. Musimy też pamiętać, że bardzo rzadko kiedy farmaceuta z własnej inicjatywy nam je zaoferuje. Musimy się o nie dopytywać sami.

Decyzja o wpisaniu kolejnych leków na listę refundowanych nie tylko pozwala nam kupić taniej dany lek, ale wpłynie na producentów, którzy w obawie przed utratą rynku, obniżają swoje ceny w danym kraju. Jednym z pierwszym specyfików sprowadzonych do Polski w ramach importu równoległego był antykoncepcyjny Cilest firmy Janssen-Cilag.

Zapakowany w oryginalne opakowanie kosztował ok. 35 zł, z im- portu równoległego był prawie o połowę tańszy. Dlatego Belgijski producent natychmiast obniżył cenę w Polsce do 20 zł, co sprawiło, że import równoległy stał się nieopłacalny.

Pojawienie się leków z importu równoległego na liście leków refundowanych daje też możliwość znalezienia po niższych cenach leków innowacyjnych, zwykle najdroższych, bo nie ma dla nich tańszych generycznych odpowiedników.

Na razie import równoległy to tylko ułamek - 0,4 proc. - aptecznego rynku, którego wartość sięga 21 mld zł. W Niemczech sprzedaż leków z importu równoległego sięga 7 proc. całego rynku aptecznego.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się