Vuelta Espana 2015: Wyścig ostatniej szansy, czyli wszyscy...

    Vuelta Espana 2015: Wyścig ostatniej szansy, czyli wszyscy wielcy chcą ruszyć na podbój Hiszpanii

    Arlena Sokalska, Twitter:@ArlenaSokalska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Plejada gwiazd zapowiedziała swój udział we Vuelta Espana 2015. O dobry wynik chce też walczyć Rafał Majka. Wyścig startuje 22 sierpnia.
    Choć Vuelta Espana 2015 rusza dopiero w sobotę 22 sierpnia, wszyscy już ogłaszają składy ekip na ten ostatni wielki tour w sezonie. A co ciekawe, lista startowa wygląda niczym przegląd największych gwiazd peletonu w ostatnich latach. Swój start zgłosiła już cała czołówka tegorocznego Tour de France: Chris Froome (Sky), Nairo Quintana i Alejandro Valverde (obaj Movistar) oraz Vincenzo Nibali (Astana). Nie zabraknie też czołówki z Giro d'Italia: na trasach Hiszpanii zobaczymy Fabio Aru i Mikela Landę (obaj Astana), drugiego i trzeciego zawodnika włoskiego touru.

    Zabraknie tylko Alberta Contadora (Tinkoff-Saxo). Hiszpana, który celował w tym sezonie w dublet, czyli zwycięstwo w Giro i w Wielkiej Pętli. To było wyzwanie, któremu dziś nikt nie potrafi sprostać, choć dawniej niektórym się udawało. Ale nie można wykluczyć, że czynnikiem decydującym było wówczas niewykrywalne EPO. I nie bez przyczyny ostatnim, któremu się to udało był Marco Pantani w 1998 r.

    Contador, podobnie jak w 2011 r., wygrał Giro d'Italia, ale na Wielkiej Pętli musiał zadowolić się piątą lokatą. Nie był też na tym wyścigu sobą. Znany z brawurowych akcji zaczepnych zawodnik snuł się za rywalami. Niewątpliwie przyczyniło się do tego silne przeziębienie, które dopadło zawodnika Tinkoff-Saxo w drugim tygodniu wyścigu, co ujawniono już po zakończeniu Tour de France.

    I choć hiszpańskie media spekulują, że Contador skusi się na start w hiszpańskiej Vuelcie, to dobrze poinformowane źródła kategorycznie temu zaprzeczają. Hiszpan generalnie zakończył sezon, choć być może pojawi się na klasykach kończących sezon: Mediolan-Turyn i Il Lombardia. Na razie jednak z radością odpoczywa, czemu daje wyraz, publikując w mediach społecznościowych swoje zdjęcia z psem Gorla. A zachęty do startu we Vuelcie komentuje mnóstwem emotikonek, z których wynika, że jest zmęczony i odpoczywa. Zapowiedział też, że w sezonie 2016 odpuści sobie marzenia o dublecie, a kończącym jego karierę wyścigiem ma być Tour de France, który oczywiście chciałby wygrać i na tym będzie się koncentrował.
    Froome dla BBC: Lekkoatletyka powinna walczyć z dopingiem tak jak kolarstwo
    To, co nie udało się Contadorowi, zamarzyło się kolei Fromme'owi. Ku zaskoczeniu wszystkich Brytyjczyk ogłosił swój start - a celem ma być właśnie dublet, czyli zwycięstwo we Vuelcie po wygranym Tour de France. Będzie to równie trudne i pewnie niemożliwe do zrealizowania jak pomysł Contadora. Froome na dodatek wciąż boryka się z oskarżeniami (niemającymi żadnych podstaw w faktach, bo wszystkie badania były negatywne) o doping i zapowiada, że podda się niezależnym testom mającym udowodnić, że jest czysty. Gdyby więc Vueltę wygrał, na tego zawodnika padłby się kolejny cień podejrzeń.

    Kolejnymi, który marzą o zwycięstwie, są Nairo Quintana i Nibali. Kolumbijczyk przegrał z Froomem we Francji mimo tego, że na ostatnich trudnych górskich etapach był zdecydowanie od niego lepszy i stopniowo odrabiał straty czasowe. Może gdyby zaatakował wcześniej, udałoby mu się w Tour de France zwyciężyć. Quintana jednak nie miał odwagi zaatakować na wcześniejszych etapach i musiał zadowolić się drugą lokatą. Przyznać też trzeba, że zawodnik Movistaru mistrzem taktyki nie jest, podobnie jak jego starszy kolega z ekipy, Hiszpan Valverde, który zawsze jedzie na Vueltę z dużymi ambicjami i często zajmuje miejsce na podium wyścigu, a raz, w 2009 r., nawet go wygrał (to jego jedyny triumf w wielkim tourze).

    W nieco innej sytuacji jest Nibali. Włochowi nie wyszedł początek Wielkiej Pętli. Potem było troszkę lepiej, bo odrobił w Alpach sporą stratę i wygrał etap, ale był w zdecydowanie gorszej dyspozycji niż rok temu. Teraz na Vuelcie będzie chciał się pokazać z lepszej strony. I będzie miał sporą konkurencję nie tylko wśród rywali, ale też kolegów z własnej drużyny. Astana posyła bowiem do Hiszpanii trzech kolarzy, którzy mogą walczyć o zwycięstwo w całym wyścigu: właśnie Nibalego oraz Aru i Landę. Aru pojawił się na Tour de Pologne i mimo że przed startem zapowiadał, iż nie będzie walczył o zwycięstwo w naszym kraju, zaangażował mocno siły swojego zespołu w walkę o wygraną. Nie wyszło, ale Sycylijczyk zaprezentował bardzo dobrą dyspozycją. W jakiej formie będzie Mikel Landa nie wiadomo. Bask bezbarwnie przejechał Vueltę Burgos, ale niewątpliwie był najlepszym góralem tegorocznego Giro i może podobnie wypaść w Hiszpanii.

    Jak na tle takich gwiazd zaprezentuje się Rafał Majka? W rozmowie z "Polską" tuż po ostatnim etapie Tour de France zapewniał, że będzie w dobrej dyspozycji i przejechany Tour de France nie będzie dla niego obciążeniem. Majka formę szlifuje w Livigno, gdzie po Tour de Pologne dołączył do niego Paweł Poljański, który ma być jednym z jego głównym pomocników w teamie Tinkoff-Saxo. W tej drużynie zobaczymy też Macieja Bodnara, który w dobrym stylu wrócił po kontuzji, wygrywając etap na Tour de Pologne. Doświadczony Bodnar może być główną podporą Majki na płaskich, nadmorskich etapach w Hiszpanii, gdzie często peleton rwie się na strzępy przy bocznym wietrze.

    A dla samego Majki wyścig może być jednym z najważniejszych w karierze. 26-latek z Zegartowic dwukrotnie jechał Giro d'Italia jako lider drużyny i w obu startach zaprezentował się bardzo dobrze. Ale było to jeszcze przed jego największymi sukcesami: wygraniem trzech etapów na Wielkiej Pętli i ubiegłorocznym zwycięstwie w Tour de Pologne. To one sprawiły, że Majka jest dziś innym kolarzem, pewnym siebie i nie obawiającym się zaatakować, gdy czuje się mocny.

    Zawodnik Tinkoff-Saxo musi jednak się pilnować na etapach płaskich i wjeżdżać z najlepszymi w górach. To, że jest w stanie to zrobić, udowodnił rok temu na Tour de France, gdy przegrywał walkę o etap tylko z Nibalim. Jednak walka o podium przy tak obsadzonym wyścigu będzie niesłychanie trudna i wyczerpująca.

    W Hiszpanii wystartuje też czwarty Polak, Przemysław Niemiec. Zawodnik Lampre Merida w środę na treningu w Bielsko-Białej został potrącony przez samochód. Na szczęście nie doznał poważnych obrażeń i już wrócił do treningów. "To najlepsza rehabilitacja" - twierdzi.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo