Menu Region

Jeden, ale niejednolity

Jeden, ale niejednolity

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Zając, publicysta "Polski"

Prześlij Drukuj
Można środowisku "Tygodnika Powszechnego" wytykać różne zaniedbania, pomyłki czy grzechy , ale stawianie znaku równości między tzw. Kościołem otwartym i Radiem Maryja jest już grubą przesadą - pisze Marek Zając.
Tydzień temu na łamach Forum Autorów Artur Bazak dowodził, że "Tygodnik Powszechny" i Radio Maryja - przedstawiane z reguły jako zjawiska w rodzimym katolicyzmie biegunowo odmienne - wcale nie dzieli głęboka przepaść. Oba wojenne obozy miałyby się posługiwać podobnymi metodami pogrążania adwersarzy, oba też miałaby obciążać podobna odpowiedzialność za polityzację religii w Polsce.

Trzon artykułu Bazaka stanowi lista siedmiu zarzutów wytoczonych przez filozofa Dariusza Karłowicza. Zarzutów pod adresem Kościoła otwartego, którego symbolami są ks. Józef Tischner, "Tygodnik" i " Znak".

Tyle że stawianie znaku równości między katolikami odwołującymi się do inteligenckich tradycji "Tygodnika" czy "Znaku" i tymi spod toruńskich feretronów to gruba przesada. I nie chodzi wcale o pytanie, które z tych środowisk trafnie oceniło, mówiąc językiem prawicowych publicystów, tzw. trzecią Rzeczypospolitą.

Nie idzie o rozważania wokół związków między lustracją i chrześcijańskim miłosierdziem. Nie jest moim celem roztrząsanie, czy autorzy "Tygodnika" mieli rację, gdy pisali - co wytyka im Karłowicz - o "nieuchronnych kosztach transformacji". Nie zamierzam się w tym momencie rozwodzić nad tymi sporami, bo wiem, że przekonywałbym wyłącznie już dawno przekonanych. Bo rację ma Artur Bazak, gdy pisze, że potyczki wokół rozgłośni z Torunia i Kościoła otwartego stały się rytualne, a tym samym przewidywalne i jałowe.

Za cel sobie stawiam w tym artykule jedno: wskazać różnice między Radiem Maryja i "Tygodnikiem" fundamentalne, dla każdego czytelnika wyraziste i jednoznaczne.

Pierwszą różnicę można wyłuskać z odpowiedzi na przyczynkarskie z pozoru pytanie, gdzie można się było zapoznać z cierpkimi dla Kościoła otwartego uwagami Karłowicza. Otóż nie na antenie rozgłośni o. Rydzyka, nie na spotkaniu środowisk konserwatywnych nazywanych w naszym Kościele archipelagami ortodoksji, nie na stronach dwumiesięcznika "Arcana".

Karłowicz wygłosił swą miażdżącą analizę tzw. Kościoła Tischnera na... Dniach Tischnerowskich zorganizowanych przez duchowych spadkobierców filozofa z Łopusznej.

To właśnie zdolność wsłuchiwania się w krytykę, ba - dopuszczanie głosów polemicznych na własne łamy zawsze fascynowało mnie w "Tygodniku". Wystarczy wziąć do ręki najświeższy numer. We wstępniaku ks. Adam Boniecki polemizuje z abp. Józefem Michalikiem, który na łamach "Niedzieli" nie pozostawił na "Tygodniku" suchej nitki. A przecież powszechną taktyką wielu mediów katolickich w naszym kraju, także taktyką Radia Maryja, jest obłudne przemilczanie krytyki pod swoim adresem.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się