Menu Region

W sprawe euro trzeba porozumienia

W sprawe euro trzeba porozumienia

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Tomasz Ł. Rożek

Prześlij Drukuj
Z prof. Stanisławem Gomułką, byłym wiceministrem finansów, o szansach na wprowadzenie euro w 2012 r., rozmawia Tomasz Ł. Rożek
Jeszcze dwa dni temu premier Tusk był wielkim optymistą co do wprowadzenia euro w 2012 r. Teraz jego ludzie stwierdzili, że może jednak warto odczekać rok, dwa. Czyżby aż tak przestraszyli się PiS-owskiego sceptycyzmu?
Dochodzę do wniosku, że gabinet Tuska po prostu przygotowuje awaryjne rozwiązanie na wypadek, gdyby PiS nie zgodził się na zmianę konstytucji umożliwiającą przyjęcie wspólnej waluty. Możemy bowiem nie spełnić warunku, który stawia nam Europejski Bank Centralny - konsensusu politycznego. Bez tego nie ma co myśleć o euro.

PiS-owskim straszakiem jest referendum. I to chyba skutecznym, bo zarówno wynik negatywny, jak i niższa niż 50-procentowa frekwencja są bardzo prawdopodobne.

Kilka dni temu rozmawiałem z europosłem z PiS Adamem Bielanem, który twierdził, że jego partii wystarczy, by frekwencja w referendum była na poziomie 35 proc., ale oczekuje, że aż 55 proc. Polaków zagłosuje za. Wówczas PiS zgodzi się na zmianę konstytucji.

Chodzi im tylko o potwierdzenie, że większość Polaków jest za euro w 2012 r.
Mam nadzieję, że politycy pójdą na jakiś kompromis.

Ale nawet gdyby się dogadali, to i tak wejście do strefy euro w 2012 r. może być opóźnione z przyczyn ekonomicznych. Spowolnienie gospodarcze w Polsce jest coraz bardziej realne.

Tego też bym się obawiał, bo zagrożone jest spełnienie kilku kryteriów niezbędnych, by wejść do strefy euro. Możemy mieć w najbliższych latach wyższy deficyt budżetowy niż 3 proc. PKB, wyższe inflację i stopy procentowe. Niespełnienie któregoś z tych wymogów oznacza, że 1 stycznia 2012 r. staje się datą nierealną. Ale oczywiście rząd może utrzymać w ryzach np. deficyt budżetowy, ciąć wydatki. I to nawet radykalnie.


Nie obawia się Pan, że brak jasnego stanowiska w sprawie euro może przyczynić się do osłabienia naszej waluty?

Zarówno EBC, jak i Komisja Europejska są przyzwyczajone do tego, że w Polsce pięciu polityków prezentuje pięćset różnych opinii i że jesteśmy krajem wysoce niestabilnym. Decydujące są dla nich wskaźniki ekonomiczne i konsensus w sprawie zmiany konstytucji. Z wypowiedziami naszych polityków jest tak jak z cząsteczkami kropli w wiadrze pełnym wody z teorii Browna - nie mają wpływu na stan wody.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się