Menu Region

Arszenik i jedwabne szaty

Arszenik i jedwabne szaty

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Konrad Godlewski, Jane Macartney "The Times"

Prześlij Drukuj
Sto lat po śmierci przedostatniego cesarza Chin historycy wreszcie zyskali pewność - władca, który próbował podnieść na nogi upadające imperium, został otruty.
Rok 1898 mógł uczynić z Chin potęgę. Kraj, który uchodził za ekonomicznego giganta i politycznego karła, był w stanie, wzorem sąsiedniej Japonii, wejść na ścieżkę reform. Burzliwy XX wiek Chiny mogły zacząć jako prężna monarchia konstytucyjna, z nowoczesną armią i sprawnym rządem. Państwo Środka stałoby się wówczas dalekowschodnią ostoją stabilizacji, kompletnie zmieniając najnowszą historię świata.

Tak się jednak nie stało. A wszystko przez jedną kobietę, która chorobliwie pożądała władzy. Reszty dopełnił arszenik. Owa kobieta nazywała się Cixi. Jako cesarzowa wdowa, była w Pekinie szarą eminencją. Do dziś pozostaje w oczach Chińczyków kimś w rodzaju Krwawej Mary.
Jej pięcioletni syn, wstępując na tron w roku 1861, przyjął imię Tongzhi - "wspólne rządy", co miało symbolizować wszechwładzę Cixi. Kiedy umarł jako nastolatek, cesarzowa posadziła na tronie kolejne powolne sobie dziecko. Tym razem jej wybór padł na czteroletniego siostrzeńca.

Chłopiec rozpoczął panowanie w 1875 roku jako Guangxu - przedostatni cesarz Państwa Środka i dziesiąty z kolei władca mandżurskiej dynastii Qing. Z wiekiem zaczął się jednak buntować przeciw despotycznej ciotce. W roku 1898 z pomocą grupy idealistów postanowił zmienić kraj, rozpoczynając słynne Sto Dni Reform. Chciał m.in. uczynić z Chin demokratyczną monarchię konstytucyjną, zmodernizować armię, utworzyć w Pekinie uniwersytet państwowy działający zgodnie z duchem współczesności (studia konfucjańskie miała zastąpić matematyka).

63-letnia Cixi nie zamierzała na to pozwolić. Skrzyknęła elity dworskie, zaniepokojone pomysłami młodego cesarza, i urządziła przewrót pałacowy. Ambitny monarcha wylądował w areszcie domowym. Resztę życia miał spędzić w podszytym wiatrem pawilonie na środku pałacowego jeziora w pekińskim Zakazanym Mieście. Przez cały ten czas chińscy reformatorzy liczyli, że podstarzała ciotka cesarza wyzionie ducha, a on wróci, by dokończyć dzieła. Na próżno.

1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się