Menu Region

A wszystko znów przez tego Listkiewicza

A wszystko znów przez tego Listkiewicza

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agnieszka Garbacik

Prześlij Drukuj
Michał Listkiewicz odszedł z Polskiego Związku Piłki Nożnej, a Monika Olejnik musiała przez niego obiec Pałac Kultury i Nauki w Warszawie.
Wszystko dlatego, że wcześniej założyła się z ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim. - Czego się nie robi, by tylko nie było Listkiewicza - skomentowała bieg dziennikarka, która 5 września usłyszała od Drzewieckiego: "Z panią też mogę się założyć, że Listkiewicz nie będzie prezesem po wyborach".
Monika Olejnik była innego zdania, i stąd ten zakład. - To było bardzo spontaniczne. Po prostu nie wierzyłam, że Listkiewicz naprawdę zrezygnuje z bycia prezesem - tłumaczyła Olejnik.

Nowym szefem związku został Grzegorz Lato, a dziennikarka musiała dotrzymać słowa i tuż przed 9 rano stanęła na starcie. Przy utworze "Eye of the tiger", tym samym, przy którym wchodził na ring Dariusz "Tiger" Michalczewski, Monika Olejnik rozpoczęła bieg. W pogoń za nią ruszyła spora grupa dziennikarzy i fotoreporterów. Niestety, nie dorównali kondycją dziennikarce, która pokonała dystans w ciągu 5 minut i 50 sekund.

- Myślałam, że to będzie większe wyzwanie, a tu się okazało, że biegłam niecałe 6 minut. Dodam, że tylko jeden fotoreporter dotrzymał mi kroku, reszta panów biegła na skróty - Olejnik z uśmiechem karciła kolegów po fachu. Bieg oprócz tłumu dziennikarzy obserwował oczywiście zwycięzca zakładu Mirosław Drzewiecki.

- Jestem dumny z pani Moniki. Niektórzy pytają, czy mi nie wstyd, że kobieta tak się przeze mnie męczy. Może rozczaruję wszystkich, lecz nie. A to dlatego, że ona jako pierwsza pokazała, że jest honorowa i umie przegrywać z klasą - stwierdził minister. - Już nieraz się zakładałem z wieloma panami, ale dopiero kobieta dotrzymała przyrzeczenia. Niech inni się od niej uczą - dodał Drzewiecki.
Wbiegającą na metę Monikę Olejnik otoczył tłum reporterów, a minister przywitał ją bukietem róż, oferując poczęstunek - smakowitą grochówkę oraz chleb ze smalcem i kiszonym ogórkiem.

- Biegło się cudownie. Naprawdę uwielbiam sport, ale najbardziej lubię chyba jednak PZPN - śmiała się dziennikarka, która przyznaje, że początkowo była zła, że dała ponieść się emocjom, przyjmując wyzwanie. Razem z ministrem Drzewieckim nie wykluczyła jednak kolejnego zakładu. Może tym razem o Grzegorza Latę? - Kto wie... ale to chyba dopiero za jakiś czas (śmiech). Powiem tylko, że do tej pory wygrałem wszystkie zakłady - chwalił się Drzewiecki. - Mimo takiego szczęścia nie planuję zająć się ani hazardem, ani grą u bukmachera - skończył ze śmiechem minister sportu.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się