Menu Region

Córeczki tatusiów

Córeczki tatusiów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sonia Ross

1Komentarz Prześlij Drukuj
Córka, którą wspiera ojciec, nie boi się niczego. Wie, że może się wspinać na najwyższe drzewo. Bo jeśli spadnie, to i tak tata pomoże się jej podnieść i powie, że była blisko zwycięstwa. A w dorosłym życiu łatwiej osiągnie sukcesy w świecie wciąż rządzonym przez mężczyzn.
Majowy poranek. Zatłoczona droga z gdańskiego Nowego Portu na Wyspę Sobieszewską. Poboczem jedzie dwoje rowerzystów: mężczyzna i dziewczynka. Sznur samochodów, ciężarówki niemal ocierają się im o kierownice.

- Jak ja się wtedy bałam - wspomina Iwona Guzowska, była mistrzyni świata w boksie kobiet, a obecnie posłanka na sejm. - Bałam się, ale ufałam tacie, który jechał przede mną. Nigdy nie zapomnę tej wyprawy. Kanapki, termos, kilometry w nogach. Miałam 12 lat.

Iwona nie zliczy atrakcji, które fundował jej w dzieciństwie tata: jazda na wrotkach w parku w Brzeźnie, całodniowe wycieczki przez Trójmiejski Park Krajobrazowy, pobudki w każdy weekendowy zimowy poranek, bo: "Iwonka, lecimy sobie pobiegać. Zobacz, jaki świeży śnieg napadał". I Iwona, ziewając, zakładała kombinezon i jechała z ojcem potrenować bieg na nartach. Pierwszy sport, który przyniósł jej puchary.

- Wtedy jeszcze wstydziłam się stawać na podium i je odbierać, bo miałam stare dziecięce narty - śmieje się Iwona. - Więc tata robił to w moim imieniu. Był taki dumny. "To moja córka zdobyła", pokazywał wszystkim. Dopiero gdy dostałam od dziadka radzieckie "maratony", sama odbierałam medale. Ale ojciec chwali się nią do dziś. Wszędzie, gdzie tylko może. - Mama czasem nawet była zła: "Andrzej, ty daj już spokój" - prychała.

Bo zawsze była trochę zazdrosna o czas, który spędzaliśmy razem. Ale ja wiedziałam, że na ojca mogę zawsze liczyć, że jest po mojej stronie, choćby nie wiem co. - Już w dzieciństwie moja córka miała ciężką rękę - uśmiecha się Andrzej Żebrowski. - Pierwsza nie zaczepiała, ale gdy ktoś wszedł w drogę jej lub jej bratu, który był zawsze drobnym chłopcem, oddawała.

- Ojciec, który nie przejmuje się stereotypami: "dziewczynka powinna być miła i grzeczna", "nie powinna się bić", uczy ją nonkonformizmu - mówi Krzysztof Korona, psycholog i psychoterapeuta. - Dzięki temu jego córka może wykorzystać wszystkie swoje talenty. Bo nie krępuje jej: "nie wypada". - Kiedy Iwona "rozrabiała", pomyślałem: "Może wyżyje się w sporcie" - wspomina Andrzej Żebrowski.

- Podpisałem więc zezwolenie na treningi taekwondo. Boks? Przyszedł później, gdy wszystko już osiągnęła w kick-boxingu. On sam uprawiał sport tylko amatorsko, ale w życiu robił różne rzeczy, m.in. był na kontrakcie w Libii. Nigdy nie bał się trudnych wyzwań.
1 3 4 5 6 »
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

--------------------

+102 / -81

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

albin siwak (gość)  •

W prawicowych rodzinach to nei takie rzadkie.

odpowiedzi (0)

skomentuj