Menu Region

Janas: Miałem już propozycję powrotu do Legii

Janas: Miałem już propozycję powrotu do Legii

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Paweł Hochstim

Prześlij Drukuj
Z Pawłem Janasem, trenerem PGE GKS Bełchatów, rozmawia Paweł Hochstim
Mecz z Legią to dla Pana chwila szczególna czy zupełnie zwykła?
Jak każdy normalny mecz. Pracuję w Bełchatowie i muszę tak pracować, żeby Bełchatów wygrywał. W piątek wróciłem do domu po meczu z Cracovią i do trzeciej w nocy oglądałem najpierw nasze spotkanie, a potem Legię w Bytomiu.

To widział Pan niespodziankę. I może dowód na to, że we wtorek może Pan się cieszyć ze zwycięstwa.
Czy by przegrali, czy wygrali, i tak u nas będą grali na poważnie. Legia jest na tyle dobrym zespołem, że takie pojedyncze wyniki nie mają wpływu na jej grę.

Pana praca w Legii obfitowała w sukcesy. Ćwierćfinał Ligi Mistrzów, dwa razy mistrzostwo Polski.
To już historia, strasznie stara. Moi piłkarze nie grają już w piłkę, są trenerami. Ile to już lat minęło? Ze dwadzieścia? No nie, przesadziłem. Kilkanaście.

Ma Pan jeszcze przyjaciół w Legii?
To jest nowa Legia, ale znam i działaczy, i zawodników. Niektórych piłkarzy powoływałem przecież do reprezentacji, choć tam jest większość obcokrajowców. Gdy tylko chcę pojechać na stadion Legii obejrzeć mecz, natychmiast dostaję bilety. Może pamiętają, że nie tylko byłem trenerem Legii, ale przecież także w niej grałem.

Ale wtedy przenosiny do Legii nie wszystkich cieszyły i niewiele zależało od zawodnika.
Wzięli mnie do wojska, więc wolałem odsłużyć je, grając. W tym samym czasie Jurek Wijas z Widzewa nie chciał iść do Legii, to wylądował w jednostce wojskowej i jego kariera się załamała. Wolałem więc trafić do Legii, ale gdy odsłużyłem już swoje, to chciałem wrócić do Łodzi. Byłem już bardzo bliski, żeby trafić do ŁKS, ale wojsko wystraszyło łódzki klub, że połowę drużyny wcielą do armii, i zrezygnowano ze mnie. Musiałem zostać w Legii.

Patrząc na to z perspektywy czasu, to chyba dobrze się stało.
Oczywiście, ale dla mnie nie była to miła chwila. Urodziłem się w Pabianicach, cały czas byłem związany z regionem łódzkim, a tu trzeba było się wynieść. Jak najszybciej chciałem wrócić, i nic z tego nie wyszło.

To jako były łodzianin wie Pan, co dla ludzi z tego regionu oznacza rywalizacja z Warszawą?
W Bełchatowie też? Wiem, pamiętam, że gdy byłem w Widzewie, to mecze z Legią były absolutnie najważniejsze. Myśleliśmy o nich jak o grach o mistrzostwo świata.

Lubi się Pan z trenerem Urbanem?
Nie znamy się zbyt dobrze, bo jest młodszy i nie graliśmy razem w reprezentacji. Ale to fajny chłopak. Nie jest taki, jak niektórzy trenerzy, którzy wygrają kilka meczów i robią hałas na całą Polskę. Nie krytykuje innych trenerów, co mi się podoba, bo ja też tego nie robię.

Widziałby Pan go w roli trenera reprezentacji?
Na pewno jest jednym z kandydatów do objęcia w przyszłości tej roli. Był wiele lat na Zachodzie, sprawdził się w Legii. Ja też zaczynałem w Legii, a skończyłem na pierwszej reprezentacji.

Po pracy w Legii najpierw prowadził Pan reprezentację młodzieżową, a później odszedł z zawodu trenera. Była w ostatnich latach okazja powrotu do Legii?
Raz, jak byłem dyrektorem sportowym w Amice. Ale to nie miało sensu, chciano narzucić mi asystentów. Nie zdecydowałem się.

GKS spisuje się ostatnio bardzo dobrze, a jak Pan ocenia obecną formę Legii?
Do piątku wszystkich bili. A w meczu z Polonią Bytom wcale nie byli słabsi, bo to było bardzo dobre spotkanie. Polonia podjęła walkę, utrudniła życie Legii i sobie z nią poradziła. Legia u nas będzie chciała podnieść się po tej porażce. My mieliśmy podobną sytuację, gdy przegraliśmy z Polonią Warszawa i pojechaliśmy do Zabrza. Wygraliśmy 3:2.

Ale na swoim boisku gracie gorzej niż na wyjazdach. Może lepiej byłoby zagrać na Łazienkowskiej?
Gramy nerwowo u siebie, to prawda. Nawet gdy wygraliśmy z Cracovią 3:0, to i tak stresu było za dużo. Strzeliliśmy szybko gola i przestaliśmy grać. Zrobiła się panika. Mam nadzieję, że w piątek się przełamaliśmy, bo przecież strzeliliśmy tyle goli co we wszystkich poprzednich meczach. To jest niemożliwe, żeby na wyjazdach zdobyć 12 goli, a u siebie trzy.

Kto wygra?

Wynik jest otwarty. Wygra ten zespół, który będzie bardziej skuteczny. Dla obu drużyn mecz będzie bardzo trudny.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się