Menu Region

Czemu w ekstraklasie sypnęło sensacjami

Czemu w ekstraklasie sypnęło sensacjami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jacek Kmiecik

Prześlij Drukuj
Sypnęło sensacjami. Kiedyś wreszcie musiało się to stać. Bo ileż można emocjonować się spodziewanymi zwycięstwami faworytów i oczekiwanymi porażkami skazanych na pożarcie.


Skoro w Premiership, najlepszej i chyba najbardziej przewidywalnej lidze świata, Arsenal
nieoczekiwanie przegrywa z jednym czy drugim beniaminkiem (Hull i Stoke - po 1:2), to dlaczego w naszej ekstraklasie Legia nie może ulec Polonii Bytom, a Wisła zremisować u siebie z ŁKS Łódź. Albo też lider tabeli Polonia - czy jak wolą niektórzy Dyskobolia - Warszawa może podzielić się punktami z wcale nie najsilniejszą Jagiellonią.

To urok piłki właśnie, że Kopciuszek czasami staje się księciem, a Dawid niekiedy wygrywa z Goliatem. Dzięki temu kibice co tydzień ciągną na stadiony, a kolektury bukmacherskie podczas weekendu przeżywają oblężenie, nie wspominając już o stronach internetowych z magicznym "bet" w nazwie (a "bet" z angielskiego to nic innego jak tylko "obstawiać").

Święta idą, prezenty trzeba zrobić, więc jakaś ekstra kasa by się piłkarzom szybko przydała. A jak ją najłatwiej zdobyć, jeśli nie na obstawieniu sensacyjnych wyników meczów ze swoim skromnym udziałem?

Kursy w ostatniej kolejce były naprawdę zachęcające. Za zwycięstwo Polonii Bytom płacono sporo, bo aż 4 do 1, przy zaledwie 1,7 za złotówkę postawioną na liderującą dotychczas Legię.

Jeszcze więcej można było zarobić, typując remis Wisły z ŁKS. Tutaj kurs był naprawdę imponujący - 5,5 do 1 za podział punktów obrońcy tytułu, murowanego kandydata do mistrzostwa - z zespołem rokrocznie broniącym się przed spadkiem.

Kładąc tysiąc zł na remis Białej Gwiazdy z ŁKS, zarabiało się aż 5,5 tys. zł. Czyli na czysto, jakby nie liczyć, zostałoby 4,5 tys. A za 2 tys. wyjmowało się już całkiem niezłą sumkę - 11 tys. minus wkład własny, czyli w kieszeni zostawało 9 tys.

Mogę się założyć, że wiślacy od swojego pryncypała Bogusława Cupiała nigdy nie dostaliby nawet tysiąca złotych premii na głowę za bezbramkowy remis u siebie z beznadziejnym ŁKS. A o 9 tys. nawet nie śmiałbym wspomnieć, bo by mnie Cupiał wyśmiał.

Wyśmiałby mnie też boss Polonii Józef Wojciechowski, gdybym napisał, że premie należą się jego graczom za punkt z Jagą.

Za remis na Konwiktorskiej bukmacherzy płacili 4 do 1. Przy 1,4 za Polonię (za wygraną Wisły płacili tylko 1,2). Zarobek więc był na tym żaden.

Fuksy są bardziej opłacalne. Dlatego nadal będą się zdarzać.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się