Mieczysław Rakowski - człowiek, który zgasił PRL

    Mieczysław Rakowski - człowiek, który zgasił PRL

    Paulina Nowosielska, Joanna Ćwiek, Maciej Domagała

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Był niejednoznaczną i barwną postacią PRL. Premier i ostatni I sekretarz PZPR. Oto sylwetka Mieczysława Rakowskiego.
    Mieczysław Rakowski wypowiedział słynne słowa: "Sztandar wyprowadzić". - Nie ma wątpliwości, że to on zgasił światło za PRL. Porażkę przyjął po męsku. Wiedział, że wyrok historii jest ostateczny - wspomina prof. Wiesław Władyka, publicysta "Polityki". - Ale prawdą jest, że do końca życia nie potrafił strawić tej porażki. Że Polska nie pamięta jego zasług i nim gardzi.

    - To był człowiek komunizmu, ale innego, i robił, co mógł, żeby swoją wizję spełnić. Z tego powodu często przeżywał upokorzenia w establishmencie partyjnym - dodaje Ryszard Bugaj, twórca Unii Pracy.

    Sam Rakowski pytany o największe głupstwo swojego życia odpowiadał: "To było bez wątpienia zbyt późne zorientowanie się w potrzebie nawiązania ścisłych kontaktów z opozycją".

    Według Bugaja Rakowski większą część swojego życia spędził w przedsionkach KC i bywał poniżany. - A kiedy wdrapał się na szczyt, to nie mógł zrozumieć, że nie jest traktowany przez - jego zadaniem - samozwańczych przywódców solidarnościowych po prostu po partnersku. Uważał, że należało mu się specjalne traktowanie - ocenia były poseł UP, dodając, że Rakowski był w pewnym momencie pośrednim ogniwem kontaktów ze środowiskiem opozycyjnym.

    Pochodził z biednej chłopskiej rodziny i wszystko, do czego w życiu doszedł, zawdzięczał sobie i... partii. W czasie okupacji pracował jako tokarz w Poznańskich Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego. Po wyzwoleniu wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego, ukończył szkołę oficerów polityczno-wychowawczych w Łodzi i jako oficer polityczny służył do 1949 r. w wojsku i w organizacji Służba Polsce. Zaraz potem trafił do aparatu PZPR i znalazł się w Komitecie Centralnym. To był początek partyjnej kariery.

    - PRL dał mu wykształcenie i awans i dlatego głęboko w niego wierzył. Chciał jednak, żeby to był socjalizm racjonalny. A to nie podobało się Moskwie. Z powodu buntu Rakowski był na krawędzi złamania własnej kariery - wspomina Stanisław Ciosek, były minister i członek KC PZPR, który współpracował z Rakowskim od 1982 r.

    Z pewnością najbardziej pozytywny okres w życiu Rakowskiego rozpoczął się w 1958 r. i trwał właśnie do 1982 r. To wtedy kierował tygodnikiem "Polityka" i wyrobił sobie opinię partyjnego liberała. Pismo to w okresie PRL lansowało idee technokratyczne, co nieszczególnie podobało się rządzącemu w latach 60. Władysławowi Gomułce. W tym czasie Rakowski kilkakrotnie był zagrożony zwolnieniem ze stanowiska. Jego pozycja umocniła się jednak w latach 70., w okresie rządów Edwarda Gierka - został wtedy członkiem Komitetu Centralnego PZPR.

    - Rakowski miał fenomenalny instynkt - wspomina prof. Władyka. - Zaczynał jako oficer polityczny i aparatczyk. Pochodził z rodziny chłopskiej. Brakowało mu inteligenckiej kindersztuby, ale miał talent. I nosa do ludzi. To on zatrudnił Kapuścińskiego, Wróblewskiego i Fikusa.

    1 3 »

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Przejdzie do histori

    Żeń (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 49 / 49

    jako negatyw

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Dlaczego PZPR oddała w 1989 roku władzę?

    spokojny

    Zgłoś naruszenie treści / 31 / 41

    Dlaczego PZPR oddała w 1989 roku władzę, której mogła nie oddawać?

    Myślę, że poniekąd oddawano coś, czego tak naprawdę nie było. Ta władza była coraz bardziej ograniczona w swych możliwościach i...rozwiń całość

    Dlaczego PZPR oddała w 1989 roku władzę, której mogła nie oddawać?

    Myślę, że poniekąd oddawano coś, czego tak naprawdę nie było. Ta władza była coraz bardziej ograniczona w swych możliwościach i coraz bardziej także rządzący mieli świadomość, że ich samych własna władza ogranicza, że sami
    stają się też, w jakimś stopniu, ofiarami systemu,
    skazanymi na wiekszą czy mniejszą szarzyznę dnia codziennego, bez porywających perspektyw, czy to w sferze ideologii czy nawet materialnej. Żywy trup PRL-u rozkładal się całe lata i w końcu po prostu się rozsypał.

    Na to rozsypanie było w 1980 roku jeszcze za wcześnie.
    Przede wszystkim był wtedy jeszcze Breżniew.
    Ale od Gorbaczowa, czyli od roku 1984, coraz
    mniej można było się w PRL powoływać na geopolitykę.

    I tu mam największe pretensje to rządzących po 1984-m roku. Jedyne na co się zdobyto to tzw. rząd fachowców Messnera w 1985-m roku, "manewry" gospodarcze czy inne półśrodki.

    A przecież gdyby wtedy Jaruzelski, mający władzę niemal
    absolutną, np. powiedział do Zachodu: panowie, dopuszczamy
    prywatyzację w określonym zakresie, strefy specjalne
    i robimy system typu skrzyżowanie finlandyzacji z Węgrami, Chinami i Jugosławią w sferze gospodarczej a w zamian skreślacie nam nasze długi to istniała szansa na poważny ruch do przodu, w drugiej połowie zmarnowanych lat 80-tych. Po 89-m roku takich klientów jak Polska było już 10, z NRD na czele. I tam poszły zachodnie miliardy a Jaruzelski zmarnował szansę przejścia do historii jako mąż stanu, bo liczy sie końcówka.

    zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo