Menu Region

Bush idzie na rękę Obamie

Bush idzie na rękę Obamie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Michał Różycki

Prześlij Drukuj
To może być najpłynniejsze przekazanie władzy w historii amerykańskiej prezydentury. Już dziś, zaledwie kilka dni po wyborczym zwycięstwie, Barack Obama spotka się z prezydentem George'em W. Bushem.
Obaj przywódcy deklarują do stycznia pełną współpracę - wybory nowego prezydenta miały przecież miejsce w czasie wojny.

Jednak dla Busha jest to nie tylko sprawa bezpieczeństwa narodowego. Ustępujący prezydent liczy, że tak zgodna współpraca choć trochę wybieli jego zszargany w USA i na świecie wizerunek.

Choć inauguracja Baracka Obamy odbędzie się dopiero 20 stycznia, faktyczne przekazanie władzy będzie miało miejsce już dziś. Spotkania ustępującego i świeżo wybranego prezydenta zawsze cieszyły się wielką uwagą amerykańskich mediów.

Trwające zwykle 2-3 godziny rozmowy w cztery oczy w gabinecie owalnym bywały wręcz kopalnią anegdotek. "Tego dnia znikają podziały partyjne" - napisał w swoich pamiętnikach Nixon. Mówiono wręcz, że podczas spotkań przekazywane są polityczne sekrety znane garstce wybrańców.

W 1961 r. republikański prezydent Eisenhower tak polubił młodego demokratę Johna F. Kennedy'ego, że wciskając na koniec spotkania guzik alarmowy, zademonstrował mu działanie systemu ewakuacyjnego Białego Domu.

Z kolei Franklin D. Roosevelt ignorował wszelkie próby zaprzyjaźnienia się ze strony ustępującego Herberta Hoovera. Wszystko wskazuje jednak na to, że Bush nie wziął do siebie krytyki rzucanej pod jego adresem podczas kampanii wyborczej.

- Nie przypominam sobie cieplejszego przemówienia z okazji zwycięstwa kandydata przeciwnej partii - mówił o przemówieniu gratulacyjnym Busha prof. Fred Greenstein, politolog z Uniwersytetu Princeton. Ustępujący prezydent był jednym z pierwszych, który zadzwonił do Obamy złożyć życzenia z okazji zwycięstwa i zapewnić o chęci wszelkiej pomocy.

- Może on liczyć na moją pełną współpracę podczas okresu przejściowego. Z pewnością nie chcę wykorzystać tego okresu na jego niekorzyść - zapewniał Bush w sobotę podczas swojego cotygodniowego radiowego orędzia.

Ustępujący w niesławie prezydent wzorem partyjnego kolegi Johna McCaina chce pokazać, że Republikanie potrafią przegrywać z klasą. Uśmiechy, słowa poparcia i obietnice pomocy mają sprawić, że obywatele USA zapomną o ośmiu latach najmniej popularnej prezydentury w historii Ameryki.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się