Menu Region

Krzynówek znów zagrał, ale już nie strzelił

Krzynówek znów zagrał, ale już nie strzelił

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
Jacek Krzynówek wrócił z piłkarskiego niebytu. Wydawało się, że reprezentacyjny pomocnik (ostatnio również lewy obrońca) będzie mógł liczyć tej jesieni na grę wyłącznie w zespole Leo Beenhakkera.
W VfL Wolfsburg zazwyczaj nie miał miejsca nawet na ławce rezerwowych. Tydzień temu trener Wilków Felix Magath zabronił mu nawet trenować z pierwszym zespołem.

Wydawało się, że gorzej już być nie może. W czwartek Krzynówek wyszedł jednak nieoczekiwanie w podstawowym składzie Wolfsburga w meczu Pucharu UEFA z Heerenveen (5:1). Wyszedł i rozegrał całe 90 minut, strzelił nawet bramkę.

W sobotę doczekał się z kolei ligowego debiutu. Nie był już tak udany jak pucharowy. Krzynówek wszedł na ostatnie 17 minut wygranego przez Wolfsburg 3:0 meczu z Energie Cottbus (zastąpił Christiana Gentnera).

Ciekawe, czy był to tylko epizod, czy też Magath wreszcie zaczyna przekonywać się do Polaka? Sam zainteresowany jest w tej sprawie sceptyczny i deklaruje, że będzie chciał zmienić zimą klub. Poważnie zainteresowany jest nim ponoć Górnik Zabrze.

Cały mecz w zespole gości rozegrał Mariusz Kukiełka. Nie będzie tego miło wspominał, dwie stracone przez gości bramki to efekt jego błędów.

Nie był to udany weekend dla występujących w Bundeslidze Polaków. Jakub Błaszczykowski rozegrał tylko 45 minut w przegranym przez Borussię Dortmund 1:2 z HSV. Więcej nie zdołał, pod koniec pierwszej połowy oberwał od jednego z rywali w złamany dwa tygodnie temu nos (grał w specjalnej masce ochronnej). Od tego momentu Polak stracił całkowicie zainteresowanie grą.

Kłopoty ma również Artur Wichniarek. Jego Arminia Bielefeld przegrała 0:2 arcyważny mecz z Borussią Mönchengladbach i spadła na przedostatnie miejsce w tabeli.

W dobrych humorach byli tylko Marcin Mięciel i Tomasz Zdebel. Obaj zagrali po 90 minut w wyjazdowym spotkaniu VfL Bochum z Werderem Brema. Żaden niczym szczególnym się nie wyróżnił (ten drugi tylko żółtą kartką). Z pewnością jednak nie narzekali, bo ich walczący o utrzymanie zespół nie dał się pokonać wicemistrzowi Niemiec. Skończyło się bezbramkowym remisem.

Aż sześć bramek padło za to w meczu Karlsruher SC z Bayerem Leverkusen. Miał on niecodzienny przebieg, bo goście prowadzili po 24 minutach 3:0, by zremisować ostatecznie 3:3.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się