Menu Region

Dawydienko i polscy debliści wygrali w stolicy

Dawydienko i polscy debliści wygrali w stolicy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
Zmieniło się miejsce, ale nie bohaterowie. Pierwszą edycję przeniesionego z Sopotu do Warszawy turnieju ATP (obecnie nazywa się Orange Warsaw Open) wygrali starzy dobrzy znajomi: w singlu Rosjanin Nikołaj Dawydienko (triumfował w Sopocie w 2006 r.), a w deblu Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski (zwycięzcy z 2003, 2005 i 2007 r.).
- Hiszpanie wygrali z Rosją podczas Euro 2008, musiałem więc pomścić naszych piłkarzy - żartował Dawydienko po niedzielnym finale, w którym pokonał 6:3, 6:3 innego dobrego znajomego z Sopotu - Tommy?ego Robreda (Hiszpan triumfował w 2001 i 2007 r.).

Ich mecz stał na całkiem niezłym poziomie i zapełnił wreszcie w niemal 3/4 pustawych na początku turnieju trybun kortów Warszawianki (przyszli m.in.
Wojciech Fibak, Robert Korzeniowski i Mariusz Czerkawski). Większą sympatią kibiców cieszył się Robredo, Dawydienko nic sobie jednak z tego nie robił. Już w pierwszym gemie przełamał serwis Hiszpana i utrzymał przewagę do końca pierwszego seta. Podobnie wyglądał następny. Rosjanin pierwszy uzyskał prowadzenie i tak już zostało.

- Przyznam, że lubię grać z takimi rywalami jak Tommy, to znaczy uderzających wysokim top-spinem. Mam wtedy więcej czasu, by dobrze się ustawić i uderzyć piłkę, kiedy tylko odbije się od ziemi. To mi daje przewagę - tłumaczył Rosjanin, który za zwycięstwo otrzymał czek na 67,75 tys. euro. Jego rywal dostał 36,5 tys. euro.

Dawydienko zagrał również w sobotnim finale debla (w parze z Kazachem Jurijem Szukinem). Z gorszym skutkiem, bo mimo ambitnej postawy nie zdołali pokonać Fyrstenberga i Matkowskiego. Polacy wygrali 6:0, 3:6, 10:4, co jednak niespecjalnie zmartwiło Rosjanina.

- Gra podwójna to dla mnie tylko zabawa, choć miło, że doszliśmy do finału - przyznał.

Zupełnie inaczej podeszli do tego specjalizujący się w deblu Polacy. - Przed turniejem zakładaliśmy zwycięstwo, dlatego każdy inny wynik uznalibyśmy za porażkę. Wygraliśmy i bardzo się cieszymy, choć nie było łatwo. Szczególnie wczoraj i dziś. Teraz mamy w planach kilkudniowy odpoczynek, a potem lecimy do Londynu, gdzie się będziemy przygotowywać się startu w Wimbledonie - powiedział po meczu Matkowski.

Orange Warsaw Open to siódmy wygrany przez Polaków turniej ATP (pierwszy w tym roku). W nagrodę otrzymali za to 20,5 tys. euro.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się