Menu Region

Jacek Majchrowski: Osobowość Marszałka dała nam wolność

Jacek Majchrowski: Osobowość Marszałka dała nam wolność

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rozmawia Marek Bartosik

Prześlij Drukuj
O trudnej drodze Polski do niepodległości oraz o roli, jaką w tym procesie odegrał Józef Piłsudski, z Jackiem Majchrowskim, prezydentem Krakowa i historykiem myśli politycznej II Rzeczpospolitej - rozmawia Marek Bartosik.
Czemu ciągle trzeba przekonywać Polaków do radosnych obchodów Święta Niepodległości?
To chyba kwestia naszego podejścia narodowego. Wszystkie takie okazje obchodzimy pompatycznie i sztywno. A Święto Niepodległości to pamiątka po tak bardzo wyczekanym, radosnym, a równocześnie bezkrwawym wydarzeniu.

A może Polacy nie do końca zdają sobie sprawę, co stało się 11 listopada 1918 r.

Nie chce mi się w to wierzyć. Ten temat był zawsze obecny na lekcjach historii, choć ze zmienną intensywnością i naciskiem na różne elementy tamtych wydarzeń. Jak ktoś powiedział, historię tworzy się dwa razy. Raz, gdy się w niej uczestniczy, a potem gdy się z niej wybiera to, co chce się przekazać następnym pokoleniom. Piłsudczycy, którzy rządzili przez większość okresu II RP, przekonywali, że niepodległość udała się dzięki Legionom. Ich endeccy konkurenci podkreślali rolę Dmowskiego w ukształtowaniu granic. Najgorzej na tej licytacji wyszli ci, którzy tak naprawdę najwięcej zrobili dla niepodległości, ludzie, którzy w czasie zaborów zakładali spółdzielnie, kółka rolnicze, banki i pod tą przykrywką prowadzili działalność patriotyczną. Pozostali niedocenieni, bo na patriotycznym rynku lepiej "sprzedaje się" żołnierza czy dyplomatę, który ustala granice, niż codzienną pracę. Dobrze ilustruje to film "Najdłuższa wojna nowoczesnej Europy", który należałoby częściej powtarzać.

Jaka była skala zaangażowania w odzyskiwanie niepodległości?
Trzeba pamiętać, że 119 lat niewoli to cztery-pięć pokoleń. Ludzie nie pamiętali państwa polskiego. Najintensywniej pamięć żyła w środowiskach inteligenckich, inne klasy społeczne nie kultywowały jej w szczególny sposób. Kilka lat później sytuacja się zmieniła. Wojna przyniosła cierpienia, uświadomiła, że Polacy, walcząc po wszystkich stronach frontów, strzelają do siebie. To mobilizowało do zmian.

Kształt przyszłej Polski nawet w wyobrażeniach był niejasny. Konserwatyści w pewnym momencie dopuszczali rezygnację z ziem zaboru pruskiego.
Koncepcji było bardzo wiele, wpływała na nie zmieniająca się sytuacja na frontach. Panowie krakowscy wysłali przecież do cesarza Franciszka Józefa apel ze słowami: "Przy tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy". Wydawało się im, że nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy nadal byli w tej pięknej monarchii. Nikt wtedy nie zastanawiał się, czy byli to kolaboranci i czy można ich włączyć w tworzenie Polski.

Jakie znaczenie miało to, że inicjatywy przejmowania władzy były tak liczne?
Tam, gdzie to było możliwe, tworzono komitet, który przejmował władzę, ale były to działania na gorąco. Nawet Piłsudski, kiedy wysyłał kadrówkę do Kongresówki, mówił, że robi to w imieniu rządu narodowego, który w 1914 r. nie istniał. Kłamał, bo wiedział, że żołnierzom i cywilom potrzebna była świadomość, że istnieje władza. Podobny mechanizm działał w 1918 r. w wielu miejscach.

Między rankiem 10 listopada, czyli przyjazdem Komendanta do Warszawy, a wieczorem dnia następnego, kiedy przyjął władzę od Rady Regencyjnej, upłynęło kilkanaście godzin. Co się wtedy działo w głowie Piłsudskiego?
Jestem przekonany, że miał świadomość historycznego wyzwania. Zawsze wierzył, że kiedyś taka chwila nadejdzie i o nią walczył. Jego przemyślenia dotyczące mechanizmu przejęcia władzy powstawały jeszcze długo przed uwięzieniem w Magdeburgu. Po przyjeździe do Warszawy musiał uzupełnić wiedzę o sytuacji w kraju, spotkał się więc ze swymi ludźmi z Polskiej Organizacji Wojskowej. Rozważał, czy przyjąć ofertę Rady Regencyjnej, która przecież była uznawana za organ zaborczy. Powstała więc kwestia legitymizacji nowej władzy od samego jej początku. Dopiero wybory do pierwszego Sejmu usunęły tu jakiekolwiek wątpliwości.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się