Menu Region

Najostrzejsza kampania ostatnich dziesięcioleci

Najostrzejsza kampania ostatnich dziesięcioleci

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Pompowski Korespondencja z USA

Prześlij Drukuj
Burze polityczne w Stanach Zjednoczonych są zwykle gwałtowne, trwają krótko, ale mają skutki oczyszczające - napisał w jednej z książek słynny eseista Bill Buckley.
Tak też jest i teraz. Obie strony w bardzo brutalny sposób starały się obniżyć szanse wyboru swoich kontrkandydatów. Tak było w stanie Minnesota, w którym lewicowe media pomagały w kampanii kandydata Demokratów na członka Izby Reprezentantów.

Do tego stopnia, że Chris Matthews prowadzący polityczny talk-show "Hardball" w CNBC zniekształcił słowa republikańskiej reprezentantki Kongresu ubiegającej się o reelekcję, twierdząc, że powiedziała, iż trzeba sprawdzić, kto na Kapitolu działa przeciwko, a kto dla Ameryki (Bachman powiedziała, ze wyborcy mają prawo wiedzieć, jak kongresmeni głosują w sprawach ważnych dla Ameryki).


Jednak zniekształcony fragment został przerobiony na dżingiel, który sztab Demokratów puszczał we wszystkich stacjach radiowych na terenie okręgu wyborczego. W ten sposób zniekształcona wypowiedź kosztowała Bachman blisko 1 mln dol., które jej przeciwnik zebrał kilka godzin po wyemitowaniu programu. Ten brudny chwyt okazał się jednak nieskuteczny, bo Michelle Bachman została wybrana na drugą kadencję do Kongresu.

Niezwykle brutalna kampania nie opłaciła się także Republikanom. W Północnej Karolinie sztab wyborczy republikańskiej członkini Izby Reprezentantów Elizabeth Dole tydzień przed końcem kampanii przygotował ostrą reklamówkę wyborczą. Dole oskarżała w niej swą rywalkę o to, że bierze "bezbożne pieniądze" a klip kończył się wypowiedzią demokratki Kay Hagan, że Boga nie ma.

Choć dużą część wyborców tego stanu stanowią ludzie chodzący do kościołów chrześcijańskich,
reklamówka odbiła się rykoszetem w samą Dole. W rezultacie przeżyła upokarzającą porażkę wskutek 52 procent poparcia, jakie uzyskała Kay Hagan.

W wyborach prezydenckich też nie brakowało ostrej wymiany ciosów. Sztab Obamy koncentrował się na zniesławieniu republikańskiej kandydatki na wiceprezydenta USA Sarah Palin.

Wyciągnięto jej, że kupuje drogie ubrania samej sobie (wszystkie oddała Republikanom) i swoim dzieciom (nieprawda). W CNBC codziennie można było zobaczyć świeży odcinek komediantki niestrudzenie parodiującej Sarah Palin.

Z kolei Republikanie wyciągnęli Obamie bolesną sprawę porzucenia własnej ciotki w biednym murzyńskim getcie w Bostonie. - Ta kampania należała do najostrzejszych w ciągu ostatnich kilku dekad - mówi politolog Joshua Muravchik.

Jednak kiedy już było wiadomo, że wygrał Obama, przeciwne mu media zaczęły koncentrować się na "historycznym wydarzeniu wyboru czarnego na prezydenta USA". Najbardziej przeciwny wyborowi Obamy dziennikarz Sean Hannity mówił: "Mamy nowego prezydenta i to jest nasz prezydent". Tego samego wieczora John McCain, składając gratulacje Obamie, zapewnił go o gotowości współpracy.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się