Menu Region

Martin Harnik przed meczem jest pewien, że Niemcy robią w...

Martin Harnik przed meczem jest pewien, że Niemcy robią w gacie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk, Wiedeń

Prześlij Drukuj
Jeszcze niedawno żaden z kibiców austriackich nie postawiłby złamanego centa na to, że współgospodarze Euro 2008 awansują do ćwierćfinału. Dziś chętnych do obstawienia tego scenariusza jest co niemiara, o czym przekonują miejscowi bukmacherzy.
Uśmiechnięci są też w końcu właściciele wiedeńskich knajpek, którzy wreszcie mogą być usatysfakcjonowani. Zresztą kibiców w czerwono-białych barwach jest na ulicach stolicy coraz więcej.

Austriacy przed dzisiejszym meczem z Niemcami w Wiedniu (początek 20:45) naprawdę wierzą w cud. Jeden, w przeszłości, już się wydarzył. A było to w Cordobie w 1978 r. Reprezentacja Austrii pokonała wówczas RFN 3:2 podczas mistrzostw świata w Argentynie.
I mimo że po tym spotkaniu obie drużyny odpadły z turnieju (nie wyszły z grupy), dla kibiców w Wiedniu ten sukces jest tak wielki, jak dla Polaków remis naWembley w 1973 r. Swoją drogą nie mielibyśmy nic przeciwko, by historia zatoczyła koło.

Organizatorzy, którzy spodziewają się zalewu kibiców podczas dzisiejszego spotkania, przygotowują dodatkowe miejsca do oglądania meczu. Wielka Fan Zone umiejscowiona na wiedeńskim Ringu zapełniła się w całości już w czwartek, gdy gospodarze grali z Polakami.

Tym razem, jeśli zajdzie taka potrzeba, mecz będzie można śledzić także na stadionie Hanappi, który pomieści 20 tys. widzów. A jeśli i ten obiekt okaże się zbyt mały, kibicom zostaną oddane również boiska treningowe.

Piłkarze Joachima Löwa są jednak pewni, że to oni awansują do ćwierćfinału. Myślą już raczej, na kogo trafią w tej fazie mistrzostw, a mecz z Austrią to dla nich tylko formalność. Dużo bardziej ostrożna jest niemiecka prasa. Dziennikarze przypominają fatalne występy swojej narodowej drużyny w ostatnich dwóch edycjach mistrzostw Europy.

- Nie czytamy gazet. Wiemy, że jesteśmy silną drużyną i stać nas na awans do finału - mówił wczoraj Michael Ballack, kapitan zespołu.

Niemcy ani myślą jednak o lekceważeniu rywali. Po przegranym 1:2 spotkaniu z Chorwacją zorganizowali bez udziału trenerów spotkanie kryzysowe, podczas którego w męskich słowach wytłumaczyli sobie przyczyny porażki i przeanalizowali popełnione błędy.

Wiadomo, że Löw nie będzie mógł skorzystać z pauzującego za kartki Bastiana Schwein-steigera i kontuzjowanego Marcella Jensena.

Mimo że austriacka prasa stara się podgrzewać atmosferę, prowokując niemiecką stronę, trener Josef Hickers-berger nie wpisuje się w tę strategię.

- Jesteśmy trzy razy silniejsi niż w ostatnim meczu towarzyskim przeciwko Niemcom [przegrana 0:3 - red.]. Nie będziemy jednak prowokować. Milczenie jest złotem - skomentował szkoleniowiec Austriaków, który zaapelował do kibiców, by podczas odgrywania niemieckiego hymnu nie gwizdali.

Zupełnie inną postawę przyjęli jednak piłkarze gospodarzy. Napastnik Martin Harnik, pół Austriak, pół Niemiec (urodził się w Hamburgu), ani myśli z szacunkiem odnosić się do rywali.

- Jestem pewien, że Niemcy robią już w gacie - stwierdził zawodnik Werderu Brema. Niemcom do awansu wystarczy remis. Austriacy, by myśleć o ćwierćfinale, muszą wygrać i liczyć, że Polacy nie pokonają wysoko Chorwatów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się