Żydzi, nasi starzy dobrzy sąsiedzi

    Żydzi, nasi starzy dobrzy sąsiedzi

    Magdalena Rigamonti

    Polska

    Polska

    Po lekturze "Sąsiadów" i "Strachu" Tomasza Grossa można odnieść wrażenie, że Polskę zamieszkiwali antysemici, którzy prędzej Żydów wydadzą Niemcom, niż im pomogą.
    Albo najlepiej sami się z nimi rozprawią. I choć Jolanta Dylewska, autorka dokumentu "Po-lin", zapewnia, że jej celem nie była polemika z tezami profesora Grossa, to jest spora szansa, że jej film pokaże Polaków w nieco innym świetle. Pełnometrażowy, 80-minutowy dokument na razie wchodzi do kin tylko w Polsce. Jednak producent Mirosław Bork zabiega o to, by europejska premiera "Po-lin" miała miejsce na przyszłorocznym festiwalu w Cannes, a amerykańska w Nowym Jorku, na jednym z tamtejszych festiwali.

    Dylewska przez ponad sześć lat szperała w archiwach żydowskich całego świata. Dotarła do amatorskich filmów kręconych w kilkunastu polskich miasteczkach na przełomie lat 20. i 30. Wybrała najciekawsze fragmenty, z których spróbowała odrestaurować świat zmieciony z powierzchni ziemi tuż po rozpoczęciu II wojny światowej. Mikrokosmos, w którym obok siebie w zgodzie żyli Polacy i Żydzi.

    Dylewska nie jest nowicjuszką w filmowej tematyce polsko-żydowskiej. Jej dokument "Kronika powstania w Getcie Warszawskim wg Marka Edelmana" (1994) zdobył nagrody na niemal wszystkich ważnych festiwalach filmowych, m.in. w Monachium, San Francisco i Lipsku. - Teraz chciałam opowiedzieć o Polakach i Żydach i ich wspólnym życiu - mówi. Nowogródek, Kolbuszowa, Kurów - to tylko niektóre miasteczka, do których prawie 80 lat temu przybywał gość wyposażony w amatorską kamerę Kodaka i niewprawną ręką, ale za to z wielką pasją filmował mieszkańców.

    - Z reguły ci amatorscy operatorzy byli przybyszami z dalekiej Ameryki, przyjeżdżającymi w odwiedziny do swoich żydowskich krewnych, przyjaciół i sąsiadów - wyjaśnia Dylewska. I pewnie dlatego bohaterowie ich filmików zachowują się w miarę naturalnie. Na ulicach, przed synagogą, piekarnią, rytualną łaźnią, a nawet na cmentarzu - kamera jest z nimi prawie wszędzie. - Nie ma zdjęć z wnętrz mieszkań, bo jakość filmu w amatorskim Kodaku pozwalała jedynie na kręcenie w plenerze - pośpiesznie wyjaśnia autorka.

    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    brawo

    heliosfera (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 5

    oby więcej takich filmów, książek i artykułów

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo