Menu Region

Reprezentacja od kuchni, czyli co jedzą Polacy

Reprezentacja od kuchni, czyli co jedzą Polacy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk, Bad Waltersdorf, Austria

Prześlij Drukuj
Zmieniają się trenerzy, zmieniają się piłkarze, ale od sześciu lat jedna rzecz w reprezentacji Polski pozostaje niezmienna - obiadowe menu .
Bulion z kurczaka z makaronem, gotowana pierś kurczaka, cielęcina grillowana, łosoś grillowany i gotowany, ryż oraz jarzyny gotowane, a do tego bufet sałatkowy. Tak wygląda obiadowy zestaw, który mają do wyboru zawodnicy przed każdym meczem w każdym turnieju, począwszy od mistrzostw świata w Korei Południowej i Japonii w 2002 roku.

- Ustalili go moi poprzednicy i ja się tego trzymam - mówi Tomasz Leśniak, kucharz reprezentacji Polski. To ten sam dżentelmen, którego podczas mundialu w Niemczech trener Paweł Janas wysłał na konferencję prasową, dając i sobie, i piłkarzom dzień wolny.

- Do dziś odbija mi się to czkawką - wspomina ze śmiechem na co dzień szef kuchni hotelu Sheraton w Krakowie. - Jednak jeśli ktoś poprosiłby mnie, bym zrobił to ponownie, to nie miałbym z wykonaniem tego nietypowego dla mnie zadania żadnego problemu - przyznaje.

Tomasz Leśniak ma jednak zadbać przede wszystkim o to, by czkawki nie dostał żaden z zawodników.
- Na razie nikomu się to nie zdarzyło. Nieprawdą jest też, że piłkarze mieli rozwolnienie przed pierwszym meczem Euro z Niemcami - obala złośliwą teorię kibiców.

- Potrawy, które wymieniłem, są bardzo delikatne. Nikomu jeszcze nie zaszkodziły i nie zaszkodzą. Podaje się je osobom, które są na diecie, które źle się czują. To takie gotowanie dla dzieci - tłumaczy dobór dań Leśniak. - Inne posiłki są bardzo podobne. Moją rolą jest zmieniać ich wygląd i modyfikować smak, by piłkarze nie wiedzieli, że jedzą to samo - dodaje.

Jeśli chodzi o dyscyplinę żywieniową, nasi kadrowicze, według słów kucharza, należą do czołówki europejskiej.

- Nikt nie marudzi, nikt się nie objada i każdy ma umiar. Pełen profesjonalizm. Nie ma jakichkolwiek fanaberii, że ktoś przyzwyczaił się do kuchni greckiej czy innej, chociaż zdaję sobie sprawę, że najchętniej wszyscy codziennie jedliby żurek i pierogi.

Gdyby reprezentanci Polski spisywali się tak świetnie na austriackich boiskach, jak w restauracji, to awans do ćwierćfinału piłkarskich mistrzostw Europy mieliby zapewniony już po dwóch grupowych występach.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się