Menu Region

Rząd: roszczenia Niemców są pozbawione podstaw

Rząd: roszczenia Niemców są pozbawione podstaw

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Zając

4Komentarze Prześlij Drukuj
Roszczenia Niemców wysiedlonych z dawnych terenów III Rzeszy, a po wojnie włączonych w obręb państwa polskiego są pozbawione jakichkolwiek podstaw prawnych - pisze prof. Władysław Bartoszewski w artykule, który jako pierwsza publikuje "Polska".
Tekst sekretarza stanu w kancelarii premiera Tuska to oficjalne stanowisko polskiego rządu wobec oddalenia przez Europejski Trybunał Praw Człowieka skargi Powiernictwa Pruskiego. Artykuł rysuje linię polityki obecnego rządu w dziedzinie stosunków polsko-niemieckich związanych z II wojną światową.

Decyzja trybunału w Strasburgu, ogłoszona dokładnie miesiąc temu, definitywnie zamyka "jeden z trudnych i bolesnych rozdziałów" w relacjach między oboma narodami - nie pozostawia wątpliwości profesor Bartoszewski. Rząd wskazuje też na kluczowe dla polskiej racji stanu fragmenty sądowego uzasadnienia.

Po pierwsze, Polska jest ofiarą wojny w dwojakim sensie: jako cel ataku Niemiec i Sowietów w 1939 r. oraz jako przedmiot targów między mocarstwami m.in. w Jałcie i Poczdamie. Stąd wniosek, że Polska nie ponosi odpowiedzialności za cudze postanowienia. Po drugie, byłe niemieckie terytoria otrzymaliśmy jako "rekompensatę" za ziemie utracone na Wschodzie.

Po trzecie, prawo nie działa wstecz, dlatego Powiernictwo Pruskie nie może powoływać się na Europejską Konwencję Praw Człowieka, którą Polska związała się dopiero w 1994 r. Poza tym przewłaszczenia związane z wynikiem wojny były "działaniem jednorazowym" i nie wolno ich porównywać z nacjonalizacjami komunistycznymi. Prof. Bartoszewski podkreśla przy tym, że niemieckie władze nie popierają postulatów Powiernictwa Pruskiego.

Jednocześnie gabinet premiera Tuska bardzo ostro odcina się od dyplomacji rządów PiS. Profesor Bartoszewski krytykuje praktykowaną w tamtym czasie "metodę cepa": straszenie "niemieckimi roszczeniami", nawoływanie do rewizji traktatów polsko-niemieckich z lat 1990-1991 czy do kontrroszczeń.

Władysław Bartoszewski ostrzega, że ewentualna realizacja "reparacji od Niemiec" oznaczałaby podważenie "systemu poczdamskiego", na którym "zasadza się granica polsko-niemiecka". Cytuje również Zbigniewa Brzezińskiego, który tak skomentował działania polskiej dyplomacji w latach 2005-2007: "Bezmyślne irytowanie sąsiadów nie jest polityką".

PRZECZYTAJ artykuł profesora Władysława Bartoszewskiego

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Do Docenta ("docenta"?)

+17 / -20

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Słowo „profesor” nie oznacza automatycznie, że ktoś ma tytuł naukowy np. profesora zwyczajnego nadawanego w Polsce ale można używać takiego określenia w odniesieniu do osób, którym został on nadany za granicą („używać” to nie znaczy automatycznie nostryfikować w sensie polskich przepisów akademickich). Pan profesor Bartoszewski był wieloletnim wykładowcą uniwersyteckim w Bawarii i tamtejsze władze mu taki tytuł przyznały. Podobnie zresztą jest ze słowem „docent”, które oznacza w Polsce stanowisko akademickie a za granicą niekoniecznie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Niemieckie roszczenia

+17 / -19

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Docent (gość)  •

Panie redaktorze Zajac. Prosze nie pisac bzdur. Pan Bartoszewski nie jest zadnym profesorem, nawet magistrem. Po prostu ma tylko!!! swiadectwo maturalne. That's it.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Tekst wyroku po angielsku - link

+26 / -21

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ciekawski (gość)  •

http://cmiskp.echr.coe.int/tkp197/view.asp?item=27&portal=hbkm&action=html&highlight=POLAND&sessionid=15595294&skin=hudoc-en

odpowiedzi (0)

skomentuj

O sile państwa decyduje siła jego wrogów

+17 / -18

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

O sile państwa decyduje siła jego wrogów. Jeżeli rzecznik naszego polskiego MSZ mówił, „że Powiernictwo zagraża naszej suwerenności” to znaczy, że III RP jest naprawdę słaba, bo co to za wróg ci „powiernicy”? Czyżbyśmy się w Polsce bali własnych sądów?

Jeśli jakiś powiernik napisze jakieś śmieszne podanie o zwrot majątku to po to jest polski czy niemiecki sędzia żeby grzecznie odprawił go z kwitkiem. Po to ma paragrafy żeby jeszcze takiemu delikwentowi za prowokacje walnał grzywnę z tytułu szerzenia nienawiści międzynarodowej i wystawił list gończy europolu. Wtedy by się jeden z drugim palant uspokoił. I tak właśnie powinien postąpić sąd polski, niemiecki czy europejski a sądy powinny w tej kwestii z tymi partnerami współpracować. Bardzo spokojnie, grzecznie i zgodnie z prawem. A my szarpiemy się bezsensownie zgodnie z prowokacyjnym planem tego Powiernictwa narażając się na ich pusty śmiech.

Takie typki trzeba zamilczeć a nie dokładać im popularności ciągłymi publikacjami w mediach.

odpowiedzi (0)

skomentuj