Menu Region

Żewłakow: Szansa jedna na milion

Żewłakow: Szansa jedna na milion

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Michał Żewłakow

Prześlij Drukuj
Z Michałem Żewłakowem, obrońcą reprezentacji Polski, rozmawiają Rafał Musioł, Rafał Romaniuk i Piotr Wierzbicki.
Proszę powiedzieć: wierzy Pan nadal w wyjście z grupy?
Nawet jeśli ma się szansę jedną na milion, to trzeba próbować ją wykorzystać. Musimy wygrać z Chorwacją bez oglądania się na Niemców i Austriaków. Nasza wiara została na pewno nadszarpnięta, ale w historii Polski był już cud nad Wisłą. Może teraz nastąpi cud nad Dunajem? Nie wolno siadać i załamywać rąk, bo piłka jest jeszcze w grze.

Dwa razy z rzędu na wielkiej imprezie mecz numer trzy był dla Polaków meczem o honor. Teraz, przy trzecim podejściu, mamy teoretyczne szanse na awans.
To jest właśnie jedyna i dość subtelna różnica w porównaniu trzech reprezentacji, które jechały na mistrzostwa świata do Korei, do Niemiec i na Euro. Osiągnęliśmy mały progres, jednak na pewno nasze nadzieje i aspiracje były znacznie większe.

Można pod tym względem porównać mundial w Niemczech i Euro w Austrii?
Chyba było podobnie, ale do turnieju sprzed dwóch lat nie ma sensu wracać. Najświeższym wspomnieniem jest remis z Austrią. Ta strata punktów bardzo boli, bo czwartkowe spotkanie miało być naszym wielkim meczem, a okazało się niewypałem.

Mogło być inaczej? Jeśli przez długie fragmenty nie potrafimy nawet wybić piłki z własnej połowy, to trudno spodziewać się zwycięstwa.
To prawda, że początek mieliśmy kiepski, ale naszej drużynie często przydarzają się kłopoty w pierwszych minutach spotkań. Ciężko powiedzieć, dlaczego tak jest, bo za każdym razem obiecujemy sobie maksymalną koncentrację już od wyjścia z tunelu. Ale ten mecz mogliśmy wygrać, bo takich karnych, jaki przeciwko nam podyktowano, albo nie daje się wcale, albo daje się w meczu pięć czy sześć.

Jak będzie wyglądał mecz z Chorwacją?
Też chciałbym wiedzieć. Siedzimy i rozmawiamy całą drużyną i w podgrupach o tym, co może się w Klagenfurcie wydarzyć, jakie scenariusze trzeba brać pod uwagę. Nie ma co ukrywać, że musimy zagrać ofensywnie, bo żeby myśleć o awansie, musimy wygrać co najmniej dwiema bramkami. Swoją drogą, nawet gdybyśmy wygrali z Austrią, to i tak musielibyśmy tyle goli strzelić Chorwacji. Wtedy jednak wszystko zależałoby od nas, a teraz tak nie jest.

Chorwaci zapowiadają osiem zmian w podstawowym składzie. To dobrze czy źle?
Każdy z tych chłopaków, którzy wyjdą na boisko, będzie walczył o to, żeby liczyć się przy ustalaniu kadry na ćwierćfinał, a może nawet na mecze o medal. To nie będzie rezerwowy skład, tylko reprezentacja Chorwacji, która w naszej grupie już zapewniła sobie pierwsze miejsce. Po prostu zagrają inni zawodnicy i wielkim błędem byłoby ich lekceważyć. Mamy już pierwszy awans na mistrzostwa Europy, pierwszą zdobytą bramkę, pierwszy punkt, teraz czas na pierwsze zwycięstwo. A gdyby oznaczało ono pierwszy awans do ćwierćfinału, byłoby fantastycznie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się