Menu Region

Prof. Roman Kuźniar: Ameryka Obamy będzie bardziej...

Prof. Roman Kuźniar: Ameryka Obamy będzie bardziej przewidywalna

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Politolog i dyplomata, wykładowca na UW

2Komentarze Prześlij Drukuj
Jeszcze niedawno wydawało się, że Barack Obama nie ma żadnych szans w starciu z McCainem, tymczasem okazał się najlepszy. To potwierdzenie wielkości Ameryki, która wybrała kandydata dającego nadzieje na przyszłość.
Wyborcy w Stanach musieli przełamać szereg barier, żeby postawić na Obamę i to świadczy o wielkości tego kraju.

Wybór Obamy jest szansą na odbudowanie wielkości Ameryki na arenie międzynarodowej. Oczywiście, już nie w starym stylu, bo świat bardzo się zmienił. Chodzi przede wszystkim o odbudowanie nadszarpniętej reputacji USA i odzyskanie roli przewodnika dla świata zachodniego.

Nowy prezydent będzie prawdopodobnie mniej ciążył ku stosunkom transatlantyckim, które jednak nieco się ocieplą.

Nowa polityka będzie bardziej globalna. Oznacza to większy spokój i przewidywalność w stosunkach Ameryki ze światem. Nie musi to być dobre z punktu widzenia części polityków europejskich, którzy planowali tworzenie nowej, silniejszej i bardziej zwartej Unii Europejskiej. Teraz nie trzeba już takiej Europy budować, bo byłą ona w dużym stopniu wymuszana przez nieobliczalną i nieodpowiedzialną Amerykę Georga W. Busha.

Ameryka Obamy stanie się znów normalna, bardziej przyzwoita i w mniejszym stopniu będzie zmuszać Europejczyków do tworzenia alternatywy wobec USA. Obama będzie stanowczy, ale przewidywalny i nie będzie dążył do konfrontacji z Rosją - co naszego punktu widzenia jest ogromnym plusem.

Niepotrzebna nam nowa zimna wojna z Rosją. Administracja Clintona potrafiła być z jednej strony bardzo stanowcza wobec Moskwy, jeżeli chodzi np. o rozszerzenie NATO - ale z drugiej strony starała się Rosję przyciągać, nie konfrontować, nie ustawiać jej na antyzachodnim kursie.

Stosunki polsko-amerykańskie wrócą pewnie do modelu z lat 90. Przede wszystkim dlatego, że wokół Obamy jest bardzo dużo ludzi, których bardzo dobrze znamy, bo przysłużyli się do budowania dobrych stosunków polsko-amerykańskich, pomagali nam wejść do NATO.

Na politykę zagraniczną będzie miał z całą pewnością wpływ Anthony Lake, Brzezińscy, później zapewne dołączy Richard Holbrooke i może Ron Asmus. Powróci spora grupa ludzi, która jest zaprzyjaźniona z polskim establishmentem i która wie co dzieje się w Polsce. Być może oznaczać to będzie także uwolnienie polski od nieszczęścia, które nam zafundowałą poprzednia administracja, czyli bazy antyrakietowej.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

pozwole sie troche nie zgodzic

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marta (gość)  •

Ameryka Obamy i w ogole Ameryka Demokratow bedzie dokladnie taka sama jak Ameryka Busha. Zmienic sie moze tylko to, ze 'wycofa' sie nieco bardzie ze swiata i skoncentruje na swoich problemach, czyliczesciej bedzie siegac po karte izolacjonistyczna. Obama nie zerwie zadnych umow podpisanych przez GWB i bedzie kontynuowal budowe tarczy, choc na pewno nie bedzie ona priorytetem, podobnie jak w ogole polityka zagraniczna. A to bedzie tragedia dla leniwej Europy, bo zabraknie tak chetnego do dzialania 'zolnierza', po ktorym mozna posprztatac, na ktorego ponarzekac, ale ktory zrobi za Europe ich wlasna robote

odpowiedzi (0)

skomentuj

Czyli..Raj na Ziemi

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

terapeuta (gość)  •

Zobaczymy..jak to bedzie...bo obietnice wyborcze to jedno..a realizacja to drugie.

odpowiedzi (0)

skomentuj