Menu Region

Piechniczek: Leo musi przyznać się do błędów

Piechniczek: Leo musi przyznać się do błędów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Piotr Wierzbicki

1Komentarz Prześlij Drukuj
- Leo Beenhakker może być spokojny o swoją posadę. Musimy jednak zmienić zasady współpracy - deklaruje nowy prezes PZPN, który wraz ze świtą współpracowników ma się dopiero dziś spotkać z selekcjonerem kadry.
Ani Lato, ani Antoni Piechniczek, czyli nowy wiceprezes ds. szkolenia, nie chcą zdradzić, o jakie nowe zasady chodzi. Prezes wspomina jedynie o pisemnym raporcie z Euro 2008, który Leo musi w końcu przedstawić. Co miałoby się w nim znaleźć, czego Leo nie powiedział?

- Do tej pory każdy selekcjoner musiał liczyć się z ciałami, które zostały powołane do tego, żeby jego pracę kontrolować - twierdzi Piechniczek. - Co ja pisałem w raportach? Podawałem, ile i jakie treningi przeprowadziłem. Ile meczów rozegrałem i z kim. Jakich zawodników powołałem i dlaczego.

Jak wyglądały wyniki testów piłkarzy przed zgrupowaniem i po. Ilu było debiutantów.
Ja zawsze nawiązywałem do pracy moich poprzedników, korzystałem z ich bazy danych. Porównywałem np., jak wyglądał zawodnik 10 lat temu, a jak wygląda dziś, czy przypadkiem nie jest już leśnym dziadkiem - wylicza.

Chodzi jednak o coś więcej niż tylko zaległa praca domowa Holendra. Jak się dowiedzieliśmy, wkrótce Leo będzie musiał konsultować swoje powołania z Wydziałem Szkolenia. Nie wystarczą już luźne pogaduszki, jak miało to miejsce za kadencji Michała Listkiewicza.

- Podam taki przykład. Gdybym był zwierzchnikiem Pawła Janasa, to przed selekcją na mundial 2006 zapytałbym go, dlaczego nie powołuje Dudka.

Gdyby jego argumenty wydały mi się mało spójne, odpowiedziałbym mu: ty firmujesz tę kadrę jako trener, ale ja z kolei też firmuję to swoim nazwiskiem jako prezes i bardzo bym cię prosił, żebyś to jeszcze raz przemyślał, znalazł nowe argumenty.

Czy Listkiewicz nie miał prawa zapytać Beenhakkera po Euro: Leo, nie uważasz, że popełniłeś błąd, że nie zabrałeś Pawła Brożka? Czy prezes angielskiej federacji będzie leżał plackiem przed trenerem Fabio Capello, jeśli ten nie powoła do kadry Rooneya i Ferdinanda.

Nie, zapyta go z grubej rury: Dlaczego? Zapyta, bo tak jest na całym świecie - przekonuje Piechniczek. - Chodzi o to, że w przypadku niepowodzenia trener musi przyznać się do błędu, a nie mówić, że polska piłka jest słaba, nie gramy w europejskich pucharach etc.

Szczegółowy raport, kontrola składu - to dwie kwestie. Ale nie wszystkie. Zanim kadra wyjdzie na boisko, prezes PZPN i jego współpracownicy zechcą usłyszeć, jaką taktykę Leo obierze na dane spotkanie i dlaczego.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Piechniczek

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

barracuda (gość)  •

Tosiek ! - znowu myslisz jak prawdziwy , stary komunista . Daj se na wstrzymanie !

odpowiedzi (0)

skomentuj