Menu Region

Nieudany powrót Artura Płatka do Białegostoku

Nieudany powrót Artura Płatka do Białegostoku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Drażba

Prześlij Drukuj
Dwa lata temu wprowadził Jagiellonię do ekstraklasy. W poprzednim sezonie wywalczył z białostockim zespołem wysokie, 9. miejsce w rundzie jesiennej. Wówczas trenera Artura Płatka noszono na Podlasiu na rękach. - To najlepszy szkoleniowiec, jaki kiedykolwiek pracował w Jadze - dumnie mówili kibice Żółto-Czerwonych.
Wiosną już tak różowo jednak nie było. Mocno osłabiona (klub sprzedał zimą kilku podstawowych zawodników) i borykająca się z kłopotami finansowymi Jagiellonia przegrała sześć meczów z rzędu, za co Płatek zapłacił posadą.

- Kibice się jednak wtedy ode mnie nie odwrócili. Aż ciarki chodzą mi teraz po plecach, gdy przypomnę sobie, jak mile mnie żegnano. Przyszła 10-tysięczna grupa fanów - wspomina Płatek, który wczoraj debiutował w ekstraklasie w roli szkoleniowca Cracovii właśnie na boisku w Białymstoku.


- Aż sam się z siebie śmiałem, gdy dowiedziałem się, że pierwszy ligowy mecz zagram w Białymstoku. Wszystkie sentymenty odkładam jednak na bok i postaram się poprowadzić mój zespół do zwycięstwa - zapewniał.

W Białymstoku jak z płatka jednak nie poszło. Jagiellonia była zdecydowanie lepsza, a w dodatku od 4. minuty grała w przewadze. Wychodzącego na czystą pozycję Tomáša Pešíra sfaulował przed polem karnym Marcin Cabaj i sędzia nie miał najmniejszych wątpliwości, że bramkarzowi Cracovii należy się czerwona kartka.

- Faul był ewidentny. Zawodnik Cracovii trafił mnie w nogi, przez co uniemożliwił zdobycie gola - mówił po meczu sam poszkodowany.

Cabaja w bramce zastąpił 35-letni Sławomir Olszewski. Rezerwowy bramkarz Pasów na pewno jednak nie dziękował później swojemu koledze za danie mu szansy wystąpienia w tym meczu.
Białostoczanie bombardowali bowiem bramkę Cracovii przez cały mecz. Pomocnik Paweł Zawistowski dwukrotnie trafił w poprzeczkę. Następnie Pešír sprawdził wytrzymałość słupka, a Robert Szczot spojenia. Co się odwlecze, to nie uciecze. W 69. min Szczot świetnie dograł wzdłuż bramki, a Damir Kojašević wepchnął piłkę do siatki.

Po chwili Jagiellonia prowadziła już 2:0. Koronkową akcję całego zespołu pięknym strzałem pod poprzeczkę wykończył Ensar Arifović (strzelił również gola przed tygodniem).

- Mecz ustawiła czerwona kartka dla Cabaja. O ile w pierwszej połowie udawało nam się jeszcze walczyć, w drugiej siły już z nas opadły. Jagiellonia wygrała w pełni zasłużenie. Była zespołem lepszym - mówił na konferencji prasowej trener Płatek.

- Wbrew pozorom czerwona kartka dla Cabaja nie ułatwiła nam zadania. Zdawałem sobie sprawę, że z minuty na minutę będzie coraz większa presja, zawodnicy będą za szybko chcieli zdobyć bramkę, i tak też było. Na szczęście w drugiej połowie wytrzymaliśmy ciśnienie i strzeliliśmy dwa gole - dodał trener Jagiellonii Michał Probierz.

Dzięki zwycięstwu białostoczanie awansowali na 10. miejsce w tabeli. Cracovia, która nie potrafiła wygrać od 9 meczów, jest ostatnia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się