Jadwiga Staniszkis (© Wojciech Gadomski/POLSKA)
prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog
2008-11-02 21:11:38, aktualizacja: 2008-11-03 09:00:38
Kryzys nie tylko nie zniszczy szans Polski na modernizację, ale może być wręcz naszą szansą. Oczywiście zależy to od strategii zastosowanej wobec niego.
Na przykład w momencie kryzysu odkrywa się, że to, co traktowało się jako wyraz zacofania, nagle okazuje się cenną rezerwą.
Spójrzmy na Chińczyków - właśnie ze względu na kryzys rozpoczęli oni reformę polegającą na umożliwieniu handlu prawami użytkowania ziemi. Oznacza to, że na rynku w jednej chwili pojawi się ponad 730 milionów potencjalnych kredytobiorców.
To zaś stanowi ogromny impuls dla gospodarki. Także u nas kryzys stanowi sytuację, w której łatwiej przeprowadzić trudne i dotychczas odrzucane reformy społeczne - myślę tutaj choćby o emeryturach pomostowych.
Zaoszczędzone w tym miejscu pieniądze można by przesunąć na innowację, aby przyniosły wymierne korzyści. Myślę także o sprawie zastąpienia złotego przez euro. Prawdopodobnie nie udałoby się zbudować nadziei na porozumienie polityczne w tej sprawie, gdyby nie kryzys.
Musimy pamiętać, że jest to moment, w którym pokolenie ludzi starszych, którzy mają dochody w postaci emerytur, być może jeszcze raz poświęci się dla zwiększenia szans rozwojowych Polski i ludzi młodych.
Korzyści z wprowadzenia euro wystąpią przecież w przyszłości, a przy obecnych kursach walut emerytury wypłacane w tej walucie na pewno nie będą wysokie. Ten zryw, to przyśpieszenie rozwoju jest więc możliwe tylko w warunkach kryzysu.
Kryzys może też zmusić naszych polityków do bardziej aktywnej polityki zagranicznej. Mam na myśli szybkie zajęcie stanowiska w konflikcie, który w tej chwili rozgrywa się w Unii Europejskiej. Rozważa się teraz, jaką strategię regulacji kryzysu wybrać.
Z jednej strony mamy etatystyczne propozycje prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego, z drugiej strony opór wobec nich Niemców, Włochów, Hiszpanów i samej Komisji Europejskiej, którzy chcą zastosować lżejsze, bardziej liberalne i sieciowe metody.
To zajęcie stanowiska musi nastąpić szybko, bo Nicolas Sarkozy jeszcze przed końcem francuskiej prezydencji, a więc przed końcem roku, będzie próbował stworzyć to, co nazywa rządem gospodarczym. Wiążą się z tym zagrożenia chociażby koncentracji środków finansowych w sytuacji nadzwyczajnej z międzynarodowych banków i firm ubezpieczeniowych w ich centralach.
To zaś może uderzyć w giełdy w krajach naszego regionu. W tej sytuacji trzeba więc działać szybko.
Kryzys w Europie Zachodniej sprawił, że coraz więcej emigrantów myśli również o powrocie do Polski.
Nie powinniśmy się bać tych powrotów. Osłabienie złotego spowodowało, że oszczędności emigrantów mają pewną wagę i zapewne zaczną je oni inwestować w kraju, zaczną rozkręcać własne firmy.
Mawia się co prawda, że w czasie kryzysu trudno coś zaczynać, ale dla ludzi, którzy kiedyś podjęli ryzyko emigracji, niepewność związana z budowaniem czegoś całkowicie od podstaw nie stanowi problemu. Pieniądze emigrantów też mogą więc dać nam nowy impuls.
Nie zapominajmy też o środkach europejskich. Mamy do wykorzystania wiele miliardów euro, jeśli znajdziemy pieniądze na udział własny w tych projektach. Sytuacja kryzysu może nam pozwolić wynegocjować skoncentrowanie tych środków na projektach kluczowych na rozwoju - przykładowo na energetyce jądrowej czy modernizacji sieci przesyłowych. Trzeba inwestować przede wszystkim w dużą infrastrukturę, a nie w tysiące rozdrobnionych projektów.
Kryzys jest więc sytuacją, która wymusza realne przyjrzenie się rzeczywistości i koniec takiej polityki symbolicznej, polityki na jałowym biegu. W czasach prosperity wszystkie reformy są jakąś redystrybucją, a nie prawdziwymi zmianami. Kiedy nie ma się noża na gardle, trudniej jest zdecydować się na robienie rzeczy niepopularnych.
Oczywiście łatwiej przeprowadzać reformy, kiedy się ma rezerwy finansowe, ale warunki kryzysu jeszcze bardziej sprzyjają reformom.
Łatwiej jest bowiem przełamywać opór społeczny, łatwiej wymuszać na politykach, aby nie myśleli o interesie wyborczym swojej partii, ale o dobru wspólnym, o dobru kraju w długim horyzoncie czasowym. Kryzys porządkuje również priorytety - pokazuje, co jest ważne, a z czym można poczekać.
Korzystajmy więc z tej okazji do reform, bo sam kryzys może nie potrwać długo. Rosną już ceny surowców, odbijają się akcje. Ta niosąca też wiele zalet sytuacja niepewności może już nie potrwać długo.