Menu Region

Jak znaleźć normalnego mężczyznę

Jak znaleźć normalnego mężczyznę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hanna Śleszyńska

Prześlij Drukuj
"Kobieta jaskiniowa" w jej wykonaniu doprowadza do łez śmiechu, prowokując publiczność do dialogu z aktorką. O kobiecych priorytetach, dążeniu do perfekcji, partnerstwie i fajnych facetach nie z tego świata Hanna Śleszyńska opowiada Małgorzacie Matuszewskiej
Kobieta naprawdę szuka miłości? W monodramie "Kobieta jaskiniowa", z którym jeździ pani po kraju, to szukanie najwyraźniej sprowadza się do bzykanka!
Jaskiniowa kobieta ma trudne zadanie: musi znaleźć sobie partnera. Życie nie w pojedynkę, ale w parze od zawsze było jej celem i do polowania na mężczyznę sprowadza się jej aktywność. Ale oczywiście trzeba traktować tę sztukę, napisaną przez litewskiego poetę Sigitasa Parulskisa, z przymrużeniem oka. Wspomniane przez moją bohaterkę Ewę bzykanko nikogo już dziś nie szokuje. "Co ja poradzę, że bez bzykania łapię doła" - mówi Ewa. Ale naprawdę szuka czegoś trwałego, a poszukiwania są długie i żmudne.

Współczesne kobiety też tak szukają?
Jest w tej sztuce coś z doświadczenia kobiet współczesnych: jedne świadomie wybierają życie w pojedynkę, inne szukają stałego partnera. Mówię: "Znaleźć normalnego faceta w średnim wieku to prawie to samo, co spotkać pingwina w bikini". I to prawda. Znam wiele fantastycznych kobiet w okolicy czterdziestki szukających partnera bezowocnie. Wolny, normalny i przyzwoity facet w tym wieku to towar deficytowy. A kobiety szukają choćby ojca dla dziecka. Bo jeśli im nie wyszedł w odpowiednim momencie stały związek i nie urodziły dziecka, to potem kontakty damsko-męskie są coraz krótsze, każdy związek pobieżny, ludzie szybko dochodzą do wniosku, że to właściwie nie ma sensu. Trochę za poważnie zagłębiam się w to wszystko, bo "Kobieta jaskiniowa" to przecież komedia.

Ale łóżko jest tu placem boju.
Tak, reżyser Arkadiusz Jakubik postawił je w centrum sceny. Ale nie po to, żeby udowodnić, że kobieta cynicznie szuka faceta.

No tak, pani przecież żartuje na scenie, nie walczy i nie płacze w mankiet: "Ale mnie urządził".
Jak w życiu. Mam dobre doświadczenia z facetami. O żadnym, z którym byłam związana, nie powiedziałabym: "To łobuz, ale mnie urządził". Pierwszy rozwód był z mojej inicjatywy, a żaden mężczyzna nie porzucił mnie dla innej. Chociaż rozpad związku zawsze traktuje się jako porażkę, bo człowiek zakłada, że bardzo chciał być z kimś, a się nie udało.

Publiczność, widziałam to we Wrocławiu, śmieje się serdecznie z pani monologów. Jest pani zadowolona?
Do tej pory grałam właściwie tylko w Warszawie, na festiwalu w Międzyzdrojach i w austriackim Kaprun podczas Dni Polskich, a w takich miejscach są specyficzne warunki. Ale każde doświadczenie kontaktu z widownią - a przecież dosłownie rozmawiam z widzami, bo pytam i proszę o odpowiedzi - jest bardzo cenne. Wrocław jest mi bliski.

1 3 4 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się