Menu Region

Wstąpienie do strefy euro wzmocni naszą wiarygodność

Wstąpienie do strefy euro wzmocni naszą wiarygodność

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Prof. Stanisław Gomułka

Prześlij Drukuj
Wprowadzenie euro przyspieszy wzrost gospodarki i przyniesie nam oszczędności - tłumaczy prof. Stanisław Gomułka
Powinniśmy wprowadzić walutę euro w Polsce niezależnie od kryzysu finansowego. Dzięki euro staniemy się bardziej wiarygodni, a import wiarygodności oznacza szybszy wzrost gospodarczy, a także bezpośrednie korzyści w postaci oszczędności budżetowych.

Jeżeli z determinacją będziemy dążyć do spełnienia kryteriów z Maastricht, czyli warunków przystąpienia, to wzmocni się wiarygodność Polski jako kraju bezpiecznego dla inwestorów międzynarodowych. Inwestorzy będą chcieli ulokować kapitał w naszym kraju, wiedząc, że nie spotka ich żadna przykra niespodzianka. Euro wzmacnia wiarygodność i w ten sposób działa na korzyść gospodarki.

Doświadczyła tego już Słowacja.
W tym kraju nie doszło do załamania kursu waluty, a stopy procentowe zostały obniżone - z korzyścią dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych podejmujących inwestycje. Kontrast z tym stanowi przykład Danii, która należy przecież do grupy krajów cieszących się sporym zaufaniem inwestorów, ale nie należy do strefy euro i ostatnio stopy procentowe musiała podwyższyć, żeby bronić kursu swojej waluty. Porównanie tych dwóch krajów demonstruje, co oznacza wejście do strefy euro i czym jest import wiarygodności do kraju rozwijającego się, takiego jak Polska.

Powody, dla których wszystkie kraje europejskie nie przystąpiły do strefy euro, są raczej pozamerytoryczne. W przypadku kraju wysokorozwiniętego, takiego jak Anglia lub Szwecja, korzyści z przystąpienia są umiarkowane w porównaniu z krajem takim jak Polska. Korzyści są tym większe, im mniejsza jest wiarygodność. Jeżeli kraj ma duże własne oszczędności i jest wiarygodny, nie musi koniecznie wstępować do strefy euro.

Polska ma ograniczone oszczędności własne i ograniczoną wiarygodność w oczach inwestorów polskich i zagranicznych z uwagi na to, co się u nas działo w przeszłości. Przypomnijmy sobie, że Polska w 1982 r. ogłosiła bankructwo, a w niektórych latach miała wysoką inflację (szczególnie od sierpnia 1989 do lutego 1990 r., kiedy sięgała ona około 30 proc. miesięcznie). Wszystko to składa się na umiarkowaną wiarygodność polskiej polityki makroekonomicznej. Jeśli przystąpimy do strefy euro - będzie inaczej.

Wielkie gospodarki Unii, takie jak Niemcy, nie są zachwycone tym, że Polska i inne rozwijające się państwa naszego regionu chcą przystąpić do strefy euro. Oznacza to bowiem eksport wiarygodności z tych krajów, pomniejszenie wiarygodności całej strefy euro. Stąd też nie są entuzjastycznymi zwolennikami rozszerzania unii monetarnej. Ale ponieważ spadek wiarygodności w skali całej strefy euro będzie niewielki, a korzyści wynikające z większej wymiany handlowej są wymierne, to ani Francja, ani Niemcy nie protestują przesadnie przeciwko akcesji nowych państw do unii monetarnej.

Przeciwnicy przystępowania do strefy euro często podnoszą argument utraty możliwości regulacji gospodarki przy pomocy polityki kursowej. Rzeczywiście, manewrując kursem walut, można wpływać na cykl koniunkturalny (np. pobudzając eksport netto). Tylko że to nie jest jedyny sposób wychodzenia z depresji, a korzyści z przystąpienia do strefy euro są długofalowe.

W państwach strefy euro kredytodawcy ponoszą mniejsze ryzyko makroekonomiczne, ponieważ ufają w siłę gospodarek takich jak niemiecka i francuska. Oznacza to niższy koszt obsługi długu publicznego oraz niższy koszt kredytów przedsiębiorstw i gospodarstw domowych. Przedsiębiorstwa mogą otrzymywać kredyty taniej, przez co dostają środki na inwestycje i tempo rozwoju gospodarczego rośnie.

W tej chwili koszt obsługi długu publicznego w Polsce jest wyższy, niż byłby, gdybyśmy byli już w strefie euro, ponieważ rynek ocenia, że inwestowanie w skarbowe papiery wartościowe u nas jest ryzykowne, więc żąda wyższych rentowności. Kiedy ryzyko rośnie, stawka idzie w górę. Jeden punkt rentowności kosztuje 5 mld zł, a w tej chwili różnica między Polską a strefą euro wynosi ponad 2 punkty procentowe. Więc Polska musi wydawać rocznie około 10 mld złotych więcej tylko dlatego, że nie przystępujemy do strefy euro. Tyle środków moglibyśmy oszczędzić.

Dodatkowym argumentem przemawiającym za przystąpieniem do strefy euro jest mechanizm dyscyplinujący. Jeżeli na przykład w danym kraju inflacja lub dług publiczny wychodzą poza ustalony zakres, unia monetarna nakłada grzywnę.

Dlatego rząd nie może podejmować złych decyzji ekonomicznych uzasadnionych krótkoterminowym zyskiem. Poza systemem euro politycy mają więcej swobody, by podejmować decyzje szkodliwe. W obrębie strefy euro muszą się pilnować.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się