Menu Region

Związkowcy: Będziemy czekać na premiera Tuska do skutku

Związkowcy: Będziemy czekać na premiera Tuska do skutku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Katarzyna Borowska, Agata Kondzińska

Prześlij Drukuj
Ok. 30 działaczy z kilku central związkowych rozpoczęło okupację Ministerstwa Pracy po posiedzeniu Komisji Trójstronnej, na którym spierano się o emerytury pomostowe.
Domagają się przyjazdu premiera Donalda Tuska. Tusk zaprosił ich dzisiaj o 8 rano na spotkanie do Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog". Związkowcy odmawiają. - Jesteśmy zdeterminowani. Zostaniemy tutaj, dopóki premier nie przyjdzie do nas - mówił nam wczoraj wieczorem Janusz Śniadek, szef NSZZ "Solidarność".

Oprócz niego w Ministerstwie Pracy byli wczoraj przedstawiciele m.in. Forum Związków Zawodowych i OPZZ. - Domagamy się uczciwego, rzetelnego dialogu, a nie jego pozorowania. Udaje się, że trwają rozmowy, a tymczasem w Sejmie przechodzą ustawy takie, jakich chce rząd - mówi Śniadek.

Okupacja ministerstwa rozpoczęła się wczoraj po południu.
Związkowcy przyjechali na nadzwyczajne posiedzenie Komisji Trójstronnej. Zwołano ją na wniosek związków, które chciały się spotkać z rządem i przedstawicielami pracodawców przed zakończeniem prac nad pomostówkami w parlamencie. Zaprosiły także premiera, który jednak nie mógł przybyć, bo był w tym czasie w Szczecinie na powitaniu ostatniego kontyngentu polskiego wojska w Iraku.

Rząd przedstawił poprawki wniesione w drugim czytaniu do projektu ustawy o emeryturach pomostowych. Związkowcy nie byli z nich zadowoleni, nie doszło do porozumienia. Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak, uznał, że w związku z tym należy zakończyć rozmowy. Związkowcy odmówili opuszczenia budynku.

Urzędnicy ministerstwa zapewniali wieczorem, że nie będą stosować żadnych rozwiązań siłowych wobec związkowców. - Jesteśmy przyjaźnie nastawieni. W resorcie jest spokojnie - zapewniał "Polskę" Jarosław Duda, wiceminister pracy i polityki społecznej. Związkowcy dostali herbatę i kanapki.
Protestującym chodzi przede wszystkim o przywileje emerytalne, które rząd chce ograniczyć. Teraz prawo do wcześniejszej emerytury ma około 1,2 mln osób, po zmianach zachowałoby je jedynie ok. 300 tys.

Okupujący ministerstwo związkowcy mówią, że nie stawiają żadnych warunków poza przyjazdem premiera. - Jesteśmy tu po to, by nie dopuścić do większych niepokojów społecznych. A mamy komunikaty o strajku kolejarzy, energetyków, komunikacji - ostrzegał przewodniczący Forum Związków Zawodowych Wiesław Siewierski w TVN 24.

Organizacje pracodawców uważają, że strona związkowa "po raz kolejny posuwa się do szantażu, zastępując nim dialog społeczny". Pracodawcy podkreślili, że rozmowy w komisji trwały wiele miesięcy i w tym czasie poszli oni na wiele ustępstw.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się