Menu Region

Stefan Tuszyński: Na wodzie pisane

Stefan Tuszyński: Na wodzie pisane

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Stefan Tuszyński

Prześlij Drukuj
Krótko przeżywaliśmy igrzyska w Pekinie i wyniki polskich sportowców, które nie spełniły przedolimpijskich oczekiwań.
Debata o poprawie działania polskiego sportu trwała niezwykle krótko i nie przyniosła żadnych konkretnych rozwiązań. Nie po raz pierwszy okazało się, że tak naprawdę liczy się tylko futbol. W 1992 r. miałem przyjemność być na igrzyskach w Barcelonie. Sukcesy piłkarskiej reprezentacji Janusza Wójcika, która szła od zwycięstwa do zwycięstwa w turnieju olimpijskim, przyciągnęły do Katalonii grupę naszych posłów na Sejm I kadencji.

Podczas jednego z nieformalnych spotkań w wiosce olimpijskiej ówczesny szef komisji młodzieży, kultury fizycznej i sportu oświadczył z tajemniczą miną: "Gdy piłkarze zdobędą medal, to pieniądze na sport się znajdą". Inne osiągnięcia nie miały żadnego znaczenia przy liczbie goli strzelonych przez Juskowiaka.

Minęło 16 lat, a polska rzeczywistość sportowa nic się nie zmieniła, choć dziś mamy ministra i Ministerstwo Sportu. Ale wysiłki tej instytucji nie idą w kierunku stworzenia systemu, który będzie wychowywał zdrowe, wysportowane społeczeństwo, które wyda z siebie zastępy polskich Phelpsów, Boltów, Federerów czy Beckhamów. Władza skupiona jest na tym, by na czele piłkarskiego związku stanął ktoś, kto pozwoli dobrać się politykom do bogato oblanego lukrem tortu. I nie będzie szczuł przeciwko polskim rządom razem z FIFA i UEFA.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się