Menu Region

Polonia w ćwierćfinale Remes Pucharu Polski

Polonia w ćwierćfinale Remes Pucharu Polski

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Drażba

Prześlij Drukuj
Wszystko wraca do normy. Jacek Kosmalski ponownie jest najlepszym piłkarzem Polonii Warszawa.
Wczoraj 32-letni napastnik zdobył w Zabierzowie dwie bramki w meczu z Kmitą w 1/8 finału Remes Pucharu Polski, dając tym samym Czarnym Koszulom awans do ćwierćfinału rozgrywek. Urodzony w Białogardzie piłkarz był we wtorek szczególnie zmotywowany, bowiem nie znalazł się w kadrze meczowej na ostatni mecz ligowy z Bełchatowem.

- Chcę zagrać dobre spotkanie i udowodnić trenerowi, że zasługuję na częstsze występy - zapowiadał przed wyjazdem do Zabierzowa "Kosmal".
I jak się okazało, nie rzucał słów na wiatr. W 6. min 32-letni napastnik trafił co prawda jeszcze w słupek, ale już kilkanaście minut później mógł cieszyć się z pierwszego gola dla Polonii. Ładnie z lewej strony boiska dośrodkował Mariusz Zasada, a Kosmalski strzałem głową pokonał Mariusza Różalskiego (był we wtorek najlepszym graczem Kmity).

Słowo o Zasadzie. Widać, że ten piłkarz wraca do dawnej formy. Tej z gry w drugoligowej Polonii, kiedy to został uznany za najlepszego pomocnika rozgrywek. Pech "Zasadki" tkwi jednak w tym, że w jeszcze lepszej dyspozycji znajduje się Jarosław Lato (we wtorkowym meczu trener Jacek Zieliński dał mu odpocząć), konkurent Zasady do gry w pierwszym składzie Polonii.

- Cieszy mnie to, że omijają nas kontuzje i konkurencja do miejsca w pierwszym składzie rośnie. Będzie to tylko z pożytkiem dla drużyny - twierdzi Zieliński. Szkoleniowiec Polonii będzie miał teraz nie lada ból głowy przy ustalaniu linii ataku. Bowiem Kosmalski, jak się okazało, nie zapomniał, jak się strzela bramki. Cztery minuty przed końcem spotkania prostopadłym podaniem popisał się Igor Kozioła. "Kosmal" huknął w lewy rób bramki, nie dając szans Różalskiemu.

- Cieszę się z tych goli, ale najważniejsze jest to, że wygraliśmy - skromnie mówił po meczu Kosmalski.
O ile wychowanek klubu Głaz Tychowo może być z siebie zadowolony, w meczu z Kmitą nie popisali się Piotr Piechniak i Krzysztof Gajtkowski. Obaj zagrali poniżej oczekiwań i zostali zmienieni w przerwie meczu.

Po cichu przy Konwiktorskiej mówi się już, że dni Piechniaka w Polonii są policzone. Piłkarzowi w grudniu kończy się kontrakt, a klub ponoć już zdecydował, że na pewno go nie przedłuży.
Kolejny wyjazdowy mecz, tym razem ligowy, Polonia zagra w piątek w Gdyni z Arką Czesława Michniewicza. Warszawianie pojadą do Trójmiasta w najsilniejszym składzie, bowiem nikt nie pauzuje ani za kartki, a ni ze względu na uraz.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się