Menu Region

Rada lepsza, niż można się było spodziewać

Rada lepsza, niż można się było spodziewać

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wiktor Świetlik komentator "Polski"

Prześlij Drukuj
Prezydent i rząd zrozumieli, że istnieją dziś ważniejsze sprawy niż wzajemne poniżanie się i robienie sobie na złość - pisze Wiktor Świetlik, publicysta "Polski"
Pomimo niesmacznego początku wczorajsza Rada Gabinetowa pokazała, że widmo kryzysu zaczyna zmuszać najważniejszych polskich polityków do wyzbycia się, choć na chwilę, myślenia stadionowych chuliganów, dla których jedynym celem jest ponabijanie jak największej liczby guzów swoim przeciwnikom.

Choć na początku wydawało się, że wczorajsze spotkanie prezydenta Kaczyńskiego z ministrami rządu Tuska można zawrzeć w znanym zdaniu byłego rosyjskiego premiera Wiktora Czernomyrdina - czyli że zamiast lepiej było jak zawsze. W końcu zaczęło się od przepychanki. Tym razem nie o samolot i krzesło, a o obecność Sławomira Skrzypka, prezesa NBP i grupy prezydenckich ekspertów.

Swoją drogą warto zauważyć, że media i konstytucjonaliści gorliwi w wypominaniu prezydentowi obecności na Radzie osób nieuprawnionych nie zadali nawet pytania o to, że na spotkaniu był ze strony rządowej Maciej Berek, szef Rządowego Centrum Legislacji, ale nie minister w konstytucyjnym znaczeniu, do którego to znaczenia z taką pieczołowitością się odwoływał choćby profesor Andrzej Zoll.

Ale dalej chyba było już lepiej. Biorąc pod uwagę oświadczenia obydwu stron po spotkaniu, Rada Gabinetowa nie sprowadziła się do prób czołgania ministrów przez głowę państwa i prób ukazania przez tych ostatnich własnej niezależności i nieważności spotkania z prezydentem.

Sprowadziła się do tego, do czego powinna się sprowadzić. Nakreślenia przez obie strony swoich stanowisk, opisania różnic między nimi i wymiany informacji na temat tego, jak można próbować zapobiegać skutkom zachodniego kryzysu bankowego.

Chyba też obie strony czegoś ostatnio się nauczyły. Prezydent po piątkowym spotkaniu z ekonomistami pojął, że istnieje dziś sprawa ważniejsza niż tylko możliwość dopieczenia kolejnemu ministrowi i poniżenia rządu. A rząd zrozumiał, że konsekwencje pogorszenia się sytuacji gospodarczej go dotkną, i to mogą go dotknąć tym bardziej, jeśli z nonszalancją będzie traktował urząd prezydenta, tak jakby była to wyłącznie funkcja dekoracyjna na wzór Niemiec. Bo wówczas odpowiedzialność spadnie wyłącznie na premiera, jego ministrów i partię.

Rada Gabinetowa nie podejmuje żadnych wiążących decyzji. Zresztą podobnie jak żadna inna instytucja nie może arbitralnie zadecydować, że Polacy nagle przestaną wyprzedawać panicznie akcje albo masowo odzyskają zaufanie do banków.

Ale może wysłać sygnał, że dwa najważniejsze ośrodki władzy w państwie są zainteresowane sytuacją w kraju, kryzysem i możliwościami jego przezwyciężenia, a nie tylko i wyłącznie rezultatem najbliższych wyborów prezydenckich. W sumie było lepiej, niż można się było spodziewać. Nawet WIG20 już po ogłoszeniu końca spotkania prezydenta z ministrami utrzymał się na mocnym plusie. Czyli przynajmniej nie zaszkodzili.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się