Menu Region

Powstanie Warszawskie sfilmowane bez patosu

Powstanie Warszawskie sfilmowane bez patosu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Magdalena Rigamonti

Prześlij Drukuj
Patent jest prosty. Bierzemy historię, odcedzamy z niej zbędny nadmiar patosu i moralizatorsko-edukacyjnych natręctw, które wprawiają młodszych widzów w senny nastrój - i robimy film.
Takie podejście do narodowej martyrologii deklaruje 27-letni reżyser Jan Komasa, który już wkrótce rozpocznie zdjęcia do autorskiej fabuły o Powstaniu Warszawskim.

Nie on jeden. Wspomnieniowa gorączka ogarnia coraz to kolejne reżyserskie umysły. Fabuły o Powstaniu zapowiadają Dariusz Gajewski i Juliusz Machulski; Ryszard Bugajski już finiszuje ze swoim "Generałem Nilem", a o zrealizowanie filmu o Westerplatte z politykami wojuje Paweł Chochlew. Odkąd "Katyń" Wajdy zdobył oscarową nominację, producenci stawiają na kino historyczne, a filmowcy kombinują nad atrakcyjnymi scenariuszami.

Komasę od Wajdy różni nie tylko przepaść wieku. - Moja fabuła będzie o chłopaku, który ma sporo spraw na głowie i zwyczajnie brak mu czasu na wojowanie - tłumaczy reżyser. Ojciec jego bohatera nie żyje, więc to na młodzieńcu spoczywa odpowiedzialność za matkę i młodszego brata.

Owszem, ma kumpli w AK, ale niespecjalnie mu imponują. - Początkowo wcale nie ma zamiaru walczyć - opowiada Komasa. Jednak w żadnym razie nie zamierza nakręcić filmu antywojennego: jego bohater w końcu ruszy do boju.

Tyle że pokierują nim raczej hormony, a nie patriotyczny obowiązek. Pozna bowiem dziewczynę zaangażowaną w powstańczą sprawę i z miejsca się w niej zakocha. - Z tej pannicy jest raczej lebiega i trochę niemota, ale za to piękna. I mój bohater, żeby zdobyć jej względy i udowodnić, że jest prawdziwym mężczyzną, wstąpi do powstańczego oddziału - streszcza reżyser.

Po czym wyłuszcza swoją teorię na temat patriotyzmu: - Dla większości młodych ludzi II wojna światowa i Powstanie Warszawskie są tak samo odległe jak bitwa pod Grunwaldem. To przeszłość, z którą się nie identyfikują. Nie rozumieją swoich rówieśników, którzy w 1944 roku oddawali życie za ojczyznę.

Zdaniem Komasy w rzeczywistości młodzi powstańcy nie deliberowali o patriotyzmie. - Działali raczej na zasadzie: dziewczynom się podobają bohaterowie, to i ja będę bohaterem. Albo: skoro on jest taki męski, silny i potrafi walczyć za ojczyznę, to ja też potrafię.

Polska była dla nich oczywistą, nadrzędną wartością, niewymagającą pustej gadaniny. No i z tego połączenia hormonów i charakterów rodziła się niesamowita energia, która dawała im siłę do walki - wyjaśnia reżyser, który zgromadził już 10--milionowy budżet na nakręcenie "Miasta".
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się