Menu Region

Andrzej Godlewski: Idźmy drogą słowackich populistów

Andrzej Godlewski: Idźmy drogą słowackich populistów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Godlewski, szef działu opinie

2Komentarze Prześlij Drukuj
"Nie znam żadnego bankiera, który przekazałby część swoich zysków klientom" - mówił kilka lat temu jeden z nestorów szwajcarskiej bankowości, komentując zapowiadane korzyści utworzenia strefy euro.
Ponieważ w 12 krajach, które w 2002 r. wprowadziły euro do obiegu, słychać było ciągle o niższych marżach dla klientów i ułatwieniach dla przedsiębiorców, początkowo sceptycznie potraktowałem opinie starego finansisty. Dopiero później m.in. Niemcy, Francuzi i Włosi przekonali się, że kurs wymiany był zaokrąglany przeważnie na ich niekorzyść, a obiecanych niższych kosztów transakcji międzynarodowych nigdy nie odczuli.

Dlatego nie spodziewam się tych korzyści, które tradycyjnie obiecują zwolennicy jednolitej europejskiej waluty. Wątpię, by dzięki euro ceny w Polsce były niższe. Mimo to plan przyjęcia euro, który dziś ma przyjąć rząd, ma sens. Przystępując do unii walutowej, wychodzimy z finansowej szarej strefy i stajemy się częścią stabilnego obszaru. Nieprawdopodobne?

W kwietniu 2008 r. słowacki rząd złożył oficjalny wniosek o przystąpienie do strefy euro. Został on zaakceptowany i od 1 stycznia 2009 Słowacy będą mieli w swoich portfelach europejską walutę. Ta klarowna perspektywa sprawiła, że Słowacja jak dotąd prawie nie odczuwa skutków zamieszania na rynkach finansowych. Wahania kursu słowackiej waluty wobec euro są mniejsze niż 2 proc. Zawdzięczają to tzw. populistycznemu premierowi Robertowi Fico.

W tym samym czasie nasz złoty swobodnie szybuje za węgierskim forintem. Rekordowo traci nie tylko wobec dolara i euro, ale nawet do słowackiej korony. Na nic zdają się zaklęcia o zdrowych fundamentach polskiej gospodarki.

Zagraniczni inwestorzy masowo wycofują kapitały z tzw. wschodzących rynków, do których oprócz Węgrów zaliczają i nas. Już niedługo ponad miarę zadłużone Węgry mogą mieć jeszcze poważniejsze kłopoty, czym mogą zarazić i nas.

W tej sytuacji cieszę się, że Donald Tusk i Jarosław Kaczyński rozmawiają ze sobą pierwszy raz od roku i że za ważny temat uznali euro. PiS może oczywiście znaleźć mnóstwo powodów, by być przeciw ("rządowa mapa przyjęcia euro nie rozwiąże kryzysu"). Może też znaleźć wiele formuł, które opóźnią przystąpienie do strefy euro ("musi to nastąpić w najbardziej korzystnym dla Polski momencie").

Z pewnością jednak nie może ignorować lekcji, którą dają nam Węgrzy i Słowacy. Już teraz bowiem widać, że zamiast iść na dno z bratankami, lepiej pójść drogą do euro, którą wyznaczyli słowaccy populiści. Europejska waluta oznacza dziś spokój i stabilizację. To jest dziś znacznie ważniejsze niż niższe obiecywane opłaty bankowe czy tańsze towary w sklepach.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Po co pisac o gospodarce skoro nie ma sie o niej zielonego pojecia?

+4 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Witold Adamek (gość)  •

Odnoszę wrazenie, ze nie wie Pan o czym Pan pisze. Na początku tekstu chwali Pan eurosceptyków w Francji i Niemczech, którzy juz za wczasu przewidywali zaokraglanie cen na niekorzysc klientów. Potem powątpiewa w korzysci wprowadzenia europejskiej waluty w Polsce by zakończyc zachetą przyjecia wspolengo pieniadza wzorem Słowaków.

PODSTAWOWE PYTANIE: MAMY WCHODZIC CZY NIE?! ( az chce sie przeklinac!) O czym ten tekst mówi?!


A wątki rozwalają mnie:

"(...) Wątpię, by dzięki euro ceny w Polsce były niższe. (...) " Kto to obiecuje? Tusk? Petru? Kto?
Sam stworzył Pan twierdzenie w które Pan powątpiewa. Póki co mówi się, że euro ustabiluzje polskie finanse, bo uodporni przed wahaniami na forexie.

I teraz kawałek epokowy:
"Zagraniczni inwestorzy masowo wycofują kapitały z tzw. wschodzących rynków, do których oprócz Węgrów zaliczają i nas." JA PRZERYWAM BY PODKRESLIC ZNACZENIE SŁÓW: " Już niedługo ponad miarę zadłużone Węgry mogą mieć jeszcze poważniejsze kłopoty, czym mogą zarazić i nas" Koniec cytatu.

Gratuluje spostrzegawczości, wszyscy zaraz gdy sie zbudza powini wchodzic na te stronie i szukac pana strof. Bo sa epokowe.

To jest bełkot Panie Andrzeju. Napisał Pan tekst, który brzmi jak lanie wody wystraszonego uczniaka.
I to uczniaka drugiej klasy liceum. Naprawde, nie naigrywam się. To jest zwyczajnie żenujące.
Po co pisac o gospodarce jesli nie ma sie o niej pojecia? Raz Pan ganił wraz z o. Ziębą bankierów za chciwosc, potem zarzekał sie ze nie uwierzy juz banierom, by teraz samemu włazic w takie jarzyny.

odpowiedzi (0)

skomentuj