Menu Region

Chwieje się nowa grupa finansowych kręgli

Chwieje się nowa grupa finansowych kręgli

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anatole Kaletsky publicysta "The Times"

Prześlij Drukuj
Finansowe trzęsienia ziemi w Ameryce, Wielkiej Brytanii i zachodniej Europie trwają, ale po akcjach ratunkowych nie ulega wątpliwości, że podstawowe struktury rozwiniętych gospodarek przetrzymają obecny kryzys.
Seria silnych wstrząsów wtórnych uderzyła jednak w Węgry, Ukrainę, Rosję, Argentynę, zagrażając nie tylko ich gospodarkom, ale także strukturom politycznym.

Kraje, w których wsparcie rządu dla banków może podsycić panikę finansową, dzielą się na trzy kategorie. Do pierwszej grupy należą państwa z dużymi deficytami handlowymi lub zagranicznymi długami - na przykład Węgry, których deficyt handlowy przekracza 5 proc.
PKB i prawie 60 proc. długu publicznego i prywatnego jest denominowane w obcych walutach, przede wszystkim w euro i frankach szwajcarskich. Przy takim poziomie uzależnienia od napływu zagranicznego kapitału wsparcie rządowe dla banków nie zda egzaminu.

Węgry są najbardziej oczywistym kandydatem na ofiarę obecnego kryzysu, ponieważ mieszkańcy tego kraju lubią zaciągać kredyty we frankach szwajcarskich, nie zważając na ryzyko kursowe. Z tego też powodu Węgrom w największym stopniu grozi dewaluacja i krach finansowy w stylu tajlandzkim (1997), południowokoreańskim i indonezyjskim (1998) czy argentyńskim (2002). Z podobną sytuacją finansową mamy do czynienia w Bułgarii, Rumunii, Estonii, na Łotwie i Ukrainie.

Gospodarki Polski, Słowacji i Czech są mocniejsze, ale dewaluacja węgierska może szybko wessać w kryzys sąsiadów. Typ drugi to kraje o nieproporcjonalnie dużym sektorze bankowym - np. Islandia. Od solidnych centrów finansowych w rodzaju Szwajcarii różnią ją mikroskopijne rozmiary gospodarki oraz duży deficyt na rachunku bieżącym.

Ostatnia kategoria to kraje z nadwyżkami handlowymi i znacznymi rezerwami, ale także z fatalną reputacją w dziedzinie zarządzania walutą, czyli przede wszystkim Rosja. 560 mld dol. rosyjskich rezerw z powodzeniem wystarczy na zrefinansowanie długów walutowych sektora prywatnego.
Nawet jeśli cena ropy pozostanie na poziomie 70 dol. za baryłkę i Rosja zacznie odnotowywać niewielki deficyt handlowy, nie powinno to być problemem po pięciu latach nadwyżek.

Ale kryzys finansowy ujawnił piętę achillesową: rosyjscy ciułacze zostali wielokrotnie okradzeni przez swój rząd - w formie hiperinflacji albo wywłaszczeń bądź celowych upadłości banków. Istnieje zatem ryzyko, że gdyby rząd wziął na siebie odpowiedzialność za konta bankowe, prawdopodobnie usatysfakcjonowałoby to międzynarodowych wierzycieli, ale krajowi deponenci mogliby wpaść w panikę.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się