Menu Region

Prezenty Bogusława W.

Prezenty Bogusława W.

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Musioł

Prześlij Drukuj
W 19. min Mariusz Magiera dośrodkował w pole karne ŁKS-u.
Do piłki wyskoczył kapitan gości Marcin Adamski, który staranował próbującego interweniować Bogusława Wyparłę, i w efekcie Tomasz Zahorski strzałem do pustej bramki zdobył dla Górnika prowadzenie. - Nikt z nas nie krzyknął "moja", chciałem główkować i poczułem na plecach Bodzia - krótko opowiadał później obrońca łodzian.

300 sekund przed końcem spotkania Tomasz Hajto zacentrował z rzutu wolnego, bramkarz gości popełnił błąd i Marko Bajić (który wcześniej otrzymał ósmą żółtą kartkę w tym sezonie!) na raty ustalił wynik meczu. - Moja wina, co tu dużo gadać - bił się w piersi Wyparło.

Te dwa prezenty bramkarza łodzian zadecydowały o tym, że trzy punkty zostały w Zabrzu. Rywale zaprezentowali się jednak tak słabo, że rzeczywista forma gospodarzy wciąż jest nieprzenikniona niczym mgła, która wisiała w sobotę nad murawą podczas meczu. - Wreszcie mamy same pozytywy.

Wygraliśmy mecz, Tomek Zahorski doczekał się gola, opuściliśmy strefę spadkową i pokazaliśmy, że nie jesteśmy tacy słabi, jak nas malują - optymistycznie zapewniał jednak Tomasz Hajto, który pod nieobecność kontuzjowanego Jerzego Brzęczka zagrał z opaską kapitana Górnika, w dodatku nie na środku, a na prawej stronie obrony. - Grał tam przed laty i znów spisał się świetnie. On chyba nie ma 36 lat, tylko dwa razy po 18 - żartował trener Henryk Kasperczak.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się