Menu Region

Na fakturze dla I ligi zostawało 5 złotych

Na fakturze dla I ligi zostawało 5 złotych

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Zarzeczny

Prześlij Drukuj
Nie z samej ekstraklasy składa się futbolowa rzeczywistość.
I choć o jakości polskiej piłki świadczą takie potęgi jak Wisła, Legia czy Lech, a także reprezentacja Leo Beenhakkera - większość czołowych zawodników rodzi się i wychowuje w mniejszych klubach. To one dają najlepszy towar. Niestety, najczęściej nie otrzymując nic w zamian. Nic albo same ochłapy. Świadczy o tym choćby spór pierwszego klubu Jakuba Błaszczykowskiego, z malutkich Truskolasów, o 120 tys. zł należnych za wyszkolenie. Wisła Kraków, która za Kubę zainkasowała miliony euro, twierdzi, iż jej ten problem nie dotyczy. Jest to, niestety, ogólniejsza prawidłowość.

- Duży z małym się zazwyczaj nie liczy - twierdzi Ryszard Adamus, menedżer piłkarskiej reprezentacji aktorów, który niedawno został wybrany, głosami małych klubów, na szefa Piłkarskiej Ligi Polskiej. - Proszę sobie wyobrazić, że kiedy Ekstraklasa podpisywała kontrakty na sprzedaż praw telewizyjnych na sto milionów, to dla pierwszej ligi [dawnej drugiej - red.] zostawało pięć złotych! Dokładnie pięć, tyle było na fakturze! Transmisje spotkań zaplecza najpierw - mimo kontraktu - nie były wcale pokazywane w TVP Info.

Kiedy wziąłem się za sprawę, zagroziłem zerwaniem umowy i przyprowadziłem nowego kontrahenta z Orange Sport, to kwota umowy wzrosła z 20 tysięcy złotych do 3,5 miliona! To tylko pokazuje, jak wiele można ugrać dla mniejszych klubów, jeżeli się chce, jeżeli komuś na tym zależy. Adamus sypie przykładami, jak mocarze lekceważą tych, z których żyją, i jak sami przejadają większość pieniędzy. Dobry przykład to bukmacherka. Przekazuje część wpływów federacji. Kluby ekstraklasy biorą 50 procent. PZPN 25 procent. Pierwsza liga dostaje ledwie co czwartą złotówkę.

Najbogatsi nawet nie zauważyli, że ekstraklasa wciąż gra bez tytularnego sponsora, choć oznacza to stratę kilkudziesięciu milionów. Dla zaplecza, gdzie nie wydaje się pieniędzy na transfery i niebotyczne pensje, tylko na szkolenie młodzieży, każda złotówka jest bezcenna. I trudno zgadnąć, dlaczego trzeba było artystycznej duszy Adamusa, żeby przypomnieć wielkim klubom, jak wygląda prawidłowa piramida: szeroko i mocno na dole.

Na dole, a nie na górze. - I ja to zmienię - obiecuje szef PLP.
Szef FIFA Joseph Blatter planuje wprowadzenie limitu w klubach na płace, by zmniejszać dystans pomiędzy drużynami. W Polsce jest to potrzebne od zaraz!

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się