Menu Region

Liverpool z Chelsea powalczą o lidera

Liverpool z Chelsea powalczą o lidera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz

Prześlij Drukuj
Mecze Chelsea z Liverpoolem urosły do miana piłkarskich klasyków przede wszystkim z powodu Ligi Mistrzów.
Obie ekipy spotykały się ze sobą w półfinale tych rozgrywek trzykrotnie, w ciągu ostatnich czterech lat.
W dodatku za każdym razem oglądaliśmy niezapomniane widowiska. Było w nich niemal wszystko, co lubią kibice: kontrowersyjne bramki, samobójcze trafienia w ostatnich minutach, dogrywki, rzuty karne.

Niedzielny mecz w Londynie zapowiada się równie ciekawie, choć jego stawką będzie dla odmiany prymat w Anglii. Do końca sezonu jeszcze mnóstwo czasu, niemniej zwycięzca tego spotkania zostanie liderem Premier League. Po ośmiu kolejkach na pierwszym miejscu jest co prawda Chelsea, ale wyprzedza Liverpool tylko lepszym bilansem bramek. Obie ekipy jeszcze tej jesieni w lidze nie przegrały.


Postawa The Reds to na razie jedna z największych niespodzianek sezonu. Steven Gerrard i spółka przyzwyczaili kibiców do tego, że znakomicie radzą sobie tylko w Lidze Mistrzów. Na krajowym podwórku szło im do tej pory słabiej. Od czasu gdy prowadzi ich Rafael Benítez (od 2004 r.) ani razu nie wygrali poza Liverpoolem z żadnym zespołem z tzw. angielskiej wielkiej czwórki (poza Liverpoolem - Chelsea, Arsenal Londyn, Manchester United).

Zwyciężyć w niedzielę na Stamford Bridge również będzie im bardzo trudno. Nie tylko dlatego, że prowadzona od lata przez Luiza Felipe Scolariego Chelsea spisuje się znakomicie, a ponadto nie przegrała w lidze na własnym stadionie 86 kolejnych meczów.

Problemem mogą być kontuzje. W środowym meczu Ligi Mistrzów z Atletico Madryt ucierpieli Gerrard, Robbie Keane i Xabi Alonso (Benítez liczy, że będą w stanie zagrać). Niemal pewna jest również absencja Fernando Torresa. Chociaż australijski (!) "The Age" napisał w piątek, że Benítez zaryzykuje i wpuści najlepszego strzelca The Reds na boisko.

- Nie można ich lekceważyć, nawet jeśli będą osłabieni. Liverpool jest dziś taki jak my za czasów José Mourinho. Pod jego kierunkiem nie graliśmy pięknie, ale potrafiliśmy utrzymać minimalne prowadzenie albo strzelić w końcówce zwycięską bramkę. Podobnie jest w tym sezonie z The Reds - ostrzega kibiców kapitan Chelsea John Terry. Jego zespół również zagra osłabiony. Kontuzje leczą Ashley Cole oraz Joe Cole, Didier Drogba, Michael Ballack i Michael Essien.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się