Menu Region

Zabójstwo ks. Popiełuszki: Piotrowski boi się zemsty

Zabójstwo ks. Popiełuszki: Piotrowski boi się zemsty

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anna Gwozdowska

1Komentarz Prześlij Drukuj
Tekst dr. Leszka Pietrzaka, który na łamach "Polski" ujawnił nieznane okoliczności śmierci księdza Popiełuszki, spowodował poruszenie w środowisku byłych esbeków.
Świadczy o tym najnowszy numer antyklerykalnego tygodnika "Fakty i Mity", w którym do niedawna pracował także Grzegorz Piotrowski, skazany w 1985 r. za zabójstwo ks. Popiełuszki.

Tygodnik przypomina wywiad z Piotrowskim, w którym były esbek zdecydowanie zaprzecza, że on i jego podwładni są winni śmierci księdza. Nie mówi jednak nic więcej, sugerując, że prawdę będzie mógł wyjawić dopiero za kilka lat, bo na razie jest dla niego zbyt niebezpieczna.


W tym samym numerze tygodnika opublikowano też wywiad z Łukaszem S., według tygodnika byłym adiutantem generała Czesława Kiszczaka. Także z tej rozmowy wynika, że Piotrowski i pozostali skazani w Toruniu esbecy są winni porwania księdza, ale nie jego zabójstwa.

- Istnieją dwa możliwe źródła tej publikacji - uważa dr Leszek Pietrzak. - Sam Grzegorz Piotrowski, który próbuje w ten sposób zrzucić z siebie winę za zbrodnię, lub jeden z wysokich oficerów bezpieki, najprawdopodobniej Jerzy Gałęzia [obecnie wiceprezes Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Specjalnych - red.].

Grzegorz Piotrowski do niedawna jeszcze publikował swoje teksty na łamach "Faktów i Mitów" oraz inspirował teksty, które się tam pojawiały. W ocenie dr. Pietrzaka Piotrowski to niezwykle przebiegły człowiek. - Od mojego tekstu w "Polsce" także w innych mediach pojawiły się artykuły i programy świadczące o tym, że ustalenia procesu toruńskiego są nieprawdziwe. Być może Piotrowski próbuje się włączyć w ten nurt - tłumaczy dr Pietrzak.

Jego zdaniem Piotrowski znajduje się jednak między młotem a kowadłem, bo chociaż ujawniane w mediach nowe okoliczności śmierci księdza są mu na rękę, nadal obowiązuje go układ zawarty z generałem Kiszczakiem.

- Autoryzowanie pełnej prawdy o tamtych wydarzeniach oznaczałoby dla niego w pewnym sensie wyrok śmierci - uważa dr Pietrzak.

Z kolei za tajemniczym adiutantem generała Łukaszem S. może się w rzeczywistości kryć Jerzy Gałęzia. - Był w swoim czasie bliskim współpracownikiem gen. Kiszczaka. W mojej ocenie mógł mieć znacznie większą wiedzę od pozostałych funkcjonariuszy. Dokumentacja, która istnieje w IPN, może też wskazywać, że spełniał ważniejszą rolę, niż by to wynikało z pełnionego stanowiska - mówi dr Pietrzak.

W rozmowie z "FiM" Łukasz S. twierdzi, że gen. Kiszczak nie ufał Piotrowskiemu i kazał go śledzić funkcjonariuszom z Wojskowej Służby Wewnętrznej. Piotrowski i jego podwładni zostali w końcu zmuszeni do przekazania księdza drugiej ekipie i dopiero ci ludzie doprowadzili torturami do śmierci kapłana. Zdaniem Łukasza S., w czasie procesu toruńskiego z 1985 r. Piotrowski miał się więc przyznać do niepopełnionej zbrodni w zamian za obietnicę szybkiej amnestii. Kiedy został skazany na 25 lat więzienia, był podobno bliski załamania i opowiedzenia całej prawdy o zdarzeniach z 1984 r. Miały powstrzymać go groźby kierowane pod adresem jego najbliższej rodziny.

Łukasz S. sugeruje, że groźby te nadal obowiązują i prawdy o okolicznościach zabójstwa księdza dowiemy się dopiero po śmierci zleceniodawcy. Chociaż nie wymienia go z nazwiska, wszystko wskazuje na to, że ma na myśli generała Kiszczaka.

Sam Kiszczak nie chciał skomentować publikacji "FiM". Maria Kiszczak, jego żona, powiedziała tylko, że już dawno uznał hipotezę, zgodnie z którą Piotrowski tylko porwał księdza, a zabili go inni funkcjonariusze, za kompletną bzdurę. - Opracowania męża w tej sprawie zostały przez media zlekceważone - powiedziała żona generała.
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Zabójstwo ks.Popiełuszki

+36 / -49

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

aldona (gość)  •

To jest ważne, by dojsc prawdy kto rzeczywiście odpowiada za śmierć Ks.Jerzego Popiełuszki, ale jeszcze ważniejsze jest to by nie odwracać uwagi od Samego Księdza Jerzego.Od tego jakim był człowiekiem, jakim Księdzem.A był to człowiek nie tylko niezwykle odważny, nie tylko pełen wiary w słusznosć swego działąnia, ale człowiek, który kazdemu wierzącemu czy nie wierzącemu spieszył z pomocą duchową i materialną, jesli była potrzeba taka.Dla Niego był ważny człowiek sam w sobie, nie wyznanie czy poglądy.Nawet gdy powinien leżeć wŁOzku przy gorączce, On przyjmował ludzi, bo interesanci przychodzili do póżnych godzin nocnych.Trzeba czytać i rożważać Jego kazania, to co głosił, skupiać się na Jego życiu i czerpać wzór dla siebie...

odpowiedzi (0)

skomentuj