Menu Region

Ballada o masakrze Francuzów

Ballada o masakrze Francuzów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bożydar Brakoniecki

Prześlij Drukuj
Już w poniedziałek polska premiera bestsellerowej powieści Bernarda Cornwella "Hellequin. Jeźdźcy z piekieł". Twórca fabularyzowanych historycznych fresków zaprosi nas w barwne czasy średniowiecznych bitew i potyczek.
A przy okazji 64-letni batalista odsłoni tajemnicę błyskotliwych angielskich wiktorii w ostatniej fazie wojny stuletniej, których zwieńczeniem była rzeź francuskiej konnicy w bitwie pod Crécy w 1346 roku.

Wątek Cornwellowskiej gawędy ma jednak swój początek cztery lata wcześniej w niewielkiej rybackiej wiosce Hookton na południowym wybrzeżu Anglii. Czarną jak sadza wielkanocną nocą francuscy piraci urządzają tam sobie na rybaków krwawe łowy. Ocaleje niewielu, a jednym z nich jest Thomas, młodzian marzący o rycerskiej sławie i zapalony łucznik.

Dzięki Cornwellowi to właśnie z nim powędrujemy przez średniowieczne dwory, tajemnicze opactwa i pobojowiska wojennej zawieruchy, w której król Anglii Edward III zetrze się z monarchą francuskim Filipem VI w sporze o tron nad Sekwaną.


Nasza podróż skończy się pod Crécy, a od opisu angielskiego zwycięstwa żywiej zatrzepocze nam serce. Rankiem upalnego 26 sierpnia w bitwie, która zmieniła na zawsze sposób wojowania, przeciw pysznej francuskiej jeździe przebiegli Angole wystawili dziesięć tysięcy wybornych łuczników.

Tuż za nimi skryli się kusznicy, których oręż potępił w 1139 roku sobór laterański. A jednym z łuczników pierwszego rzędu jest nasz bohater Thomas, którego maestrię w strzelaniu do celu docenił sam król Edward.

Jego łuk zmajstrowany z cisowego drzewa przebijał francuską zbroję z odległości 50 metrów.
Nic dziwnego, że nim słońce skłoniło się nad horyzontem, było już po krwawym balu. Na polu bitwy zaległo pokotem półtora tysiąca francuskich trupów, Filip VI uciekł jak niepyszny, a przed Anglikami otworem stanęło Calais, główny port monarchii. Zwycięstwo było totalne - dumnie kończy historyczny majstersztyk Cornwell, krajan pogromców spod Crécy.

Jego maestrię w sławieniu angielskich przewag docenili nie tylko czytelnicy (na samych Wyspach sprzedał 20 mln powieści), ale i królowa Elżbieta II. Dwa lata temu, w dniu swoich 80. urodzin, nadała pisarzowi Order Imperium Brytyjskiego.

Literat dwoi się więc i troi w patriotycznym zapale. Stworzył już poczytny cykl powieści o królu Arturze, a obecnie pisze kolejne tomy monstrualnego cyklu o najemnym żołnierzu Richardzie Sharpe, który przemierza Europę u boku boga wojny Napoleona. Od 1980 roku powstało 21 części "Kampanii Richarda Sharpe'a", a Cornwell awizuje kolejne. Przeczytamy je także w Polsce, a to za sprawą oficyny Erica, która w zbożnym trudzie obdarza nas kolejnymi przygodami dzielnego Anglika.

Bernard Cornwell "Hallequin. Jeźdźcy z piekieł", wyd. Erica, Warszawa 2008, cena 34,50 zł

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się