Menu Region

Wiktor Świetlik: Zapomnijcie o zmianach

Wiktor Świetlik: Zapomnijcie o zmianach

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Publicysta "Polski"

2Komentarze Prześlij Drukuj
Prezydent i PiS blokują, co mogą, a PO kombinuje, jak zrzucić na nich winę za brak modernizacji w kraju. Służba zdrowia, edukacja, system emerytalny - to wszystko elementy jednych puzzli.
Bawią się nimi dziś rząd z PO, prezydent z PiS oraz SLD. Na pudełku było napisane "modernizacja Polski" i to ma przedstawiać ułożony obrazek.

Tej układanki jednak nie da się dziś ułożyć. Każdy z układających, udając, że próbuje przyłożyć się do tworzenia nowej, zmodernizowanej, lepszej Polski, tak naprawdę robi wszystko, by nic nie wyszło, a winą można było obarczyć innych. Dlatego puzzle są wykładane tak, by nie przystawały do siebie. A w dodatku cały czas ktoś grozi, że wszystko rozsypie.

Lech Kaczyński lubi podkreślać, że jest najważniejszy, więc zacznijmy od niego. Ludzie prezydenta mówią, że Kwaśniewski też Buzkowi wetował ustawy.
Owszem, ale zablokowanie przez prezydenta na dobrą sprawę całej reformy służby zdrowia, zmian w zasadach przyznawania emerytur pomostowych i kto wie, czy nie reformy edukacji, jest porównywalne z sytuacją, w której Kwaśniewski zablokowałby Buzkowi równocześnie reformę zdrowia, edukacji i ubezpieczeń. Po tamtym rządzie niewiele by zostało.

Prezydent nie godzi się na zmiany, bo nie godzi się na nie popierająca go partia - PiS. Ale nie tylko. Uzasadnienie Lecha Kaczyńskiego jest w dużym stopniu ideologiczne, także za tym głosowali ludzie wybierający go na prezydenta. To wizja, w której dobro obywateli, siłę i skuteczność państwa łączy się z ilością sfer, które ono ogarnia i kontroluje. Ale czy w 2007 roku nie wygrała inna wizja?

Czy tego też nie należałoby uszanować? Ogłosić swoją dezaprobatę, ale ustawy podpisać? Jeśli zabiją one "konstytucyjnie publiczny" charakter służby zdrowia czy nadzoru nad szkołami - jak utrzymuje głowa państwa - to zawsze może o tym zadecydować Trybunał Konstytucyjny.

Ale trzeba przyznać, że rząd koalicji PO-PSL Lechowi Kaczyńskiemu nie ułatwia podpisania tych ustaw. To ta koalicja dostała w 2007 roku największy pakiet puzzli, ona w największym stopniu prze dziś do tego, by obrazek powstał albo by choć powstało wrażenie, że powstaje.

Być może na początku presja nie była dość silna, być może po prostu PO potrzebowała więcej czasu, chyba faktycznie w 2007 roku była mało przygotowana do rządów. Ważne, że od kilku miesięcy Tuskowa doktryna o tym, że "im mniej ustaw, tym lepiej" jest już nieaktualna, a w Sejmie mamy to, co opozycja nazywa złośliwie biegunką legislacyjną.

Faktycznie inwazja ustawami PO przybiera niekiedy kuriozalne kształty, jak choćby w przypadku pakietu Palikota, który porozbijano na wiele aktów prawnych, zamiast zawrzeć go w kilku ustawach czyszczących. Zrobiono to tylko po to, by podkręcić licznik ze statystyką. Nie to jest jednak najważniejsze.

1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

PO sama sobie winna

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Robert (gość)  •

Co w tym dziwnego, ze opozycja i Prezydent nie akceptuja zlych projektow ustaw i wyrazaja krytyke. Byloby bardzo zle gdyby tego nie robili! Platworma probuje wprowadzic ustawy niezgodne z wlasnymi zapowiedziami z kampanii wyborczej.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Tusk juz reform nie wprowadzi

+3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Beata (gość)  •

Juz po ogłoszeniu wyników wyborów, gdy była wiadomo, że Platforma nie zdoła samodzielnie utworzyc rzadu było wiadomo, ze zadnych wazniejszych zmian w Polsce nie bedzie. Platforma okreslana jako partia liberalna topi sie w popuizmie jak poprzednicy. PSL nie dopusci do zadnych reform, bo to partia oparta na marazmie, i ukladach jeszcze PRLowskich. Kto wie co przyniosa nastepne wybory i jak ludzie odreaguja swiatoy kryzys finansowy? Byc moze czeka nas dekada populistów. A jest potrzebny ktos taki Buzek, który odwazy sie na niepopularne decyzje. Tusk juz tych zmian nie wprowadzi, bo czas na reformy - czyli pierwszy etap rzadzenia, kiedy ludzie daja kazdej ekipie najwiekszy kredyt zaufania, juz minął. Smutne to.

odpowiedzi (0)

skomentuj