Menu Region

Grozi mu nawet pięć lat

Grozi mu nawet pięć lat

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marcin Rybak

Prześlij Drukuj
Sekretarz generalny związku i kandydat na szefa PZPN Zdzisław K. ma zarzuty, na podstawie których można pójść do więzienia nawet na pięć lat.
Prokuratorzy ze specjalnego futbolowego zespołu wrocławskiego wydziału prokuratury krajowej podejrzewają K. (wedle polskiego prawa nie możemy już pisać o nim pełnym nazwiskiem, choć oczywiście wiadomo, o kogo chodzi) o to, że w 2000 roku pomógł działaczom Widzewa Łódź ukrywać gotówkę przed ich wierzycielami. Grozi mu za to 5 lat więzienia.

Sekretarz generalny PZPN, jeden z czterech kandydatów w zbliżających się wyborach na prezesa, do zarzutów się nie przyznaje. Po wielogodzinnym przesłuchaniu potwierdził to dziennikarzom i dodał, że z walki o fotel szefa związku nie zamierza się wycofać. Wrócił do domu, ale musi wpłacić 50 tys. zł poręczenia.

W 2000 roku właścicielami łódzkiego klubu byli znani wówczas przedsiębiorcy - Andrzej Grajewski i Andrzej Pawelec. Klub był mocno zadłużony m.in. wobec fiskusa. Urząd skarbowy próbował wyegzekwować 25 tys. zł, a działający w imieniu innych wierzycieli komornik - 290 tys.
O egzekucjach wiedział PZPN. Komornik i fiskus liczyli na przejęcie pieniędzy, które łódzka drużyna miała dostać ze stacji telewizyjnej Canal+ za prawa do transmisji meczów I ligi. Zgodnie z umową pieniądze z Canal+ wszystkie kluby ekstraklasy dostawały za pośrednictwem PZPN.
Stacja telewizyjna przekazała fundusze na rachunek związku. Ale komornik i urząd skarbowy ich nie dostali.

- Pieniądze z konta PZPN zamiast do komornika i urzędu zostały przelane na rachunki osób prywatnych i różnych firm - mówi prokurator Edward Zalewski, szef Wydziału XI Prokuratury Krajowej.
Podobne zarzuty już kilka miesięcy temu usłyszał wiceszef PZPN Eugeniusz K. Tylko że on miał pomagać ukrywać pieniądze przed wierzycielami GKS Katowice. Oprócz Zdzisława K. we wrocławskiej prokuraturze gościł wczoraj - jako świadek - rzecznik związku Zbigniew Koźmiński.

Tymczasem we wrocławskim sądzie - na procesie dotyczącym korupcji w klubie Arka Gdynia - zeznawali m.in. były trener reprezentacji Andrzej Strejlau, wiceszef związku Eugeniusz K. i były szef Kolegium Sędziów Janusz Hańderek. - Z korupcją po raz pierwszy zetknąłem się jeszcze w latach 70. - przyznał się Strejlau.

Hańderek podtrzymał swoje zeznania ze śledztwa, gdzie mówił o grupie "Fryzjera". Chodzi o Ryszarda F., jednego z głównych oskarżonych. Zdaniem Hańderka wokół Ryszarda F. utworzyła się "zorganizowana mafijna grupa" sędziów i obserwatorów. Na przesłuchaniu w śledztwie wymienił ich nazwiska. Większość z nich już dawno usłyszała zarzuty w prokuraturze.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się