Menu Region

Robert Zieliński: Kto dał pracę W. w mieście na W

Robert Zieliński: Kto dał pracę W. w mieście na W

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Szef działu sport

Prześlij Drukuj
Zatrzymanie Janusza W. jest dla mnie szokiem - dramatycznie wyznał rzecznik PZPN Zbigniew Koźmiński. Ten szok to chyba dlatego, że obaj pracowali ręka w rękę w Pogoni Szczecin.
Nawet dla laika postawienie W. zarzutów jest równie zaskakujące jak upały w lipcu w Egipcie. Zaskoczeni mogli jeszcze być tylko ludzie z TVN, którzy systematycznie zapraszali W. jako eksperta do programów o korupcji w piłce. Chyba że występował on tam jako pionier specjalista. Przecież Legii zabrano w 1993 r. tytuł mistrzowski za kupienie meczu, gdy trenerem był W.

Jeden z moich kolegów na newsa o W.
zareagował pytaniem: "Co? Służby też już aresztują?". Znajomi W. wiedzą bowiem, że ulubioną pogróżką trenera pod adresem wrogów było charakterystyczne dla pewnych kręgów: a teraz rozgrzana lokówka w d... i szary dół.

Aresztowanie W. jest medialne i spektakularne, ale dużo ważniejsze jest postawienie zarzutów Zdzisławowi K. W końcu to murowany kandydat na prezesa PZPN, a nie upadły trener bez pracy. Tyle tylko, że postawienie zarzutów K. kojarzy mi się od razu z powiedzeniem: dajcie człowieka, a paragraf się zawsze znajdzie. Przypomina to mroczne czasy komunizmu i pachnie zemstą za ostatnią wojnę futbolową. Władzy nie odpowiadają kandydaci na prezesa PZPN, więc trzeba ich skompromitować. Te zarzuty o przyznawanie licencji i niegospodarność mogą się okazać, jak już bywało, dość lipne.

W kolejce czekają następni. Krąży już plotka, że jeden z kandydatów na następcę Listkiewicza zostanie wkrótce aresztowany, a na kolejnego znaleziono tajną teczkę. To oczyszczanie piłkarskiego bagna jest pozytywne (ach, gdyby ktoś coś znalazł na szefa wszystkich szefów!). Nie wiem tylko, dlaczego w tym momencie przypominają mi się filmy sensacyjne, w których małych złodziei ścigają znacznie więksi złodzieje. W tym kraju jest do złowienia kilka grubszych ryb od trenera W. i działacza K., a nikt ich nie ściga. No, bo kto zatrudniał niegdyś trenera W. w mieście, do którego go wczoraj przewieziono...

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się