Menu Region

Spór o aborcję jest chybiony

Spór o aborcję jest chybiony

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

prof. Marek Safjan, były prezes Trybunału Konstytucyjnego

Prześlij Drukuj
Z prof. Markiem Safjanem, specjalistą od prawa cywilnego i prawa medycznego, rozmawia Mariusz Staniszewski
Czy przypadek ciężarnej 14-latki z Lublina na nowo wywoła narodowy spór o aborcję?
Chyba nie na nowo, bo tak naprawdę ta dyskusja ciągle trwa. Ale w tym przypadku sytuacja jest trochę dziwna. Przecież tu nie chodzi o aborcję jako taką. Bo załóżmy hipotetycznie, że w Polsce mamy liberalne prawo aborcyjne, takie, które pozwala na dokonanie zabiegu przerwania ciąży na życzenie, to jednak w odniesieniu do osoby małoletniej sytuacja jest dokładnie taka sama jak dziś.

Dlaczego?
Ponieważ w tym przypadku najważniejszy nie jest taki czy inny kształt ustawy aborcyjnej, ale poziom autonomii dziecka w polskim prawie.

Co to znaczy?
Polskie prawo jest bardzo paternalistyczne wobec dzieci. W zbyt małym stopniu bierze pod uwagę założenie wynikające z ciągle nieratyfikowanej przez nas konwencji bioetycznej. Chodzi o to, że w odniesieniu do osób małoletnich, które nie mają przecież zdolności do czynności prawnych, powinno się stosować kryteria elastyczne.

Mówiąc krótko - przy podejmowaniu ważnych decyzji powinno się brać pod uwagę opinię dziecka?
Tak. Głównym kryterium nie powinien być tu wiek dziecka, ale jego dojrzałość. Wiadomo, że nie wszystkie 12-, 14- czy 16- -latki są takie same. Jedne są zdolne do podejmowania racjonalnych decyzji, a inne nie. Zresztą mówi też o tym przyjęta przez Polskę Konwencja praw dziecka.

Co to oznacza w rzeczywistości?
Jeśli mamy sytuację, w której istnieje konieczność poważnej ingerencji medycznej - a tak jest w przypadku tej 14-latki - to opinia rodzica nie może być decydująca. Gdy istnieje różnica zdań między dzieckiem a rodzicem, konflikt powinien rozstrzygnąć sąd.

W tym przypadku sąd miałby zdecydować o zabiegu przerywania ciąży. Jak miałby wyważyć racje matki i córki?
Z punktu widzenia prawa ten przypadek nie jest skomplikowany. Sąd opiekuńczy musi kierować się dobrem dziecka.

Czyli?
Spojrzeć na dojrzałość dziecka, stan emocjonalny, stan przygotowania do decyzji negatywnej i pozytywnej, konsekwencje w psychice, jakie może wywołać każde z rozwiązań, atmosfera w samej rodzinie, postawa rodziców, która będzie przecież skutkować sytuacją dziecka w tej rodzinie. Czynników jest bardzo wiele.

A wyważenie ich ma się odbyć pod presją środowisk pro- i antyaborcyjnych.
Sytuacja nie jest komfortowa, ale sędzia musi umieć podejmować decyzje w takich okolicznościach. Sędzia o silnej osobowości jest zdolny do chłodnej oceny rzeczywistości nawet wówczas, gdy emocje są podniesione do stanu wrzenia.

Ale to przecież kwestia sumienia, światopoglądu...
Sędzia nie może na to patrzeć w ten sposób. Nie wolno mu, jak na przykład lekarzowi, zasłonić się klauzulą sumienia i uciec od podjęcia decyzji. Musi odłożyć na bok swoje poglądy i spojrzeć na sprawę w sposób jak najbardziej zobiektywizowany.

Do tego potrzebne są opinie wielu specjalistów. Czy w rzeczywistości nie oznacza to zablokowania aborcji?
Taką decyzję sąd może podjąć niemal natychmiast. Są procedury, które pozwalają rozstrzygać sporne kwestie nawet przez telefon. Jeśli mamy np. dziecko świadków Jehowy, którego rodzice nie zgadzają się na transfuzję, a ona jest konieczna do ratowania życia, lekarz może właśnie przez telefon otrzymać zgodę sędziego na zabieg wbrew woli rodziców.

Ale tu sytuacja jest bardziej skomplikowana.
Opinie biegłych też można otrzymać w trybie przyspieszonym.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się