Menu Region

Erotyczne harce artystów

Erotyczne harce artystów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bożydar Brakoniecki

Prześlij Drukuj
Takich tłumów, jakie stanęły przed paryskimi księgarniami 29 września 2007 roku, nie widziano od dawna. Wieść o premierze obrazoburczego albumu "Noc seksualna" Pascala Quignarda zmobilizowała zapalonych miłośników malarskiej nagości.
Erotyczny wabik zadziałał bez pudła i książka rozeszła się w mig, natychmiast trafiając, obok "POPismu" Andy'ego Warhola i "Historii piękna" Umberta Eco, do kanonu albumowych arcydzieł.

W czwartek dzieło 60-letniego pisarza i eseisty ukoi także zmysły polskich wielbicieli sztuki, w zmysłowości szukających istoty artyzmu. Ale uprzedzamy, że "Noc seksualna" to nie tylko radość dla oczu, lecz również intelektu.


Oprócz starannie dobranych 193 olśniewających reprodukcji klasyków pędzla i węgla, od czasów najdawniejszych po współczesne, autor pokusił się bowiem o napisanie do nich osobistego komentarza. Ów błyskotliwy tekst laureata Nagrody Goncourtów nie tylko wyjaśnia dobór zamieszczonych obrazów, ale odkrywa ich erotyczny podtekst, który przez całe wieki umykał przed oczami pyszałkowatych krytyków sztuki.

Gwoli wyrafinowania, swoją pochwałę malarskiego rozpasania Quignard ubrał w szatę filozoficzno-alegorycznej przypowieści. Niech nie zwiodą nas jednak z lubością tworzone frazy w stylu: "Obrazy (...) żyją swym nocnym życiem w kolejnych pokoleniach lśniących w ten sam sposób, w jaki kolejne pokolenia mnożą się, spółkując, w tysiącletnich spółkowaniach, które same w sobie są zoologicznymi obrazami nieskończonego porażenia".

Utkany ze słów welon erudycji służy naszemu przewodnikowi głównie do podkreślenia, z jak wielką tajemnicą mamy do czynienia. Nagość bowiem nie powinna służyć oglądającemu jedynie do podniety, ale wskazywać na to, co w życiu ludzkim ważne: miłość, śmierć, ból i wreszcie nieśmiertelność.

Bo czyż nie widzimy całej marności ludzkiej zmysłowości - wywodzi uczenie Quignard - gdy kontemplujemy choćby "Zuzannę w kąpieli" genialnego Corneliusa von Haarlema, którą wzburzał krew w żyłach ziomków w XVII-wiecznych Niderlandach? Przecież Eros, który jest tak reprezentowany przez wdzięki powabnego dziewczęcia, już za chwilę padnie od podstępnego ciosu zadanego przez władcę śmierci Tanatosa.

1 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się