Menu Region

Umiesz liczyć, licz na siebie!

Umiesz liczyć, licz na siebie!

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Zarzeczny

Prześlij Drukuj
To piękne zdanko przypomniało mi się wczorajszego poranka. Jakiś młodzieniec ubolewał w radiu, że niemiecki kierowca Nick Heidfeld (jadący na piątym miejscu w Grand Prix Chin) nie ustąpił pola naszemu Robertowi Kubicy (mknącemu na pozycji szóstej).
Czyli utrudnił mu walkę o podium mistrzostw świata. Kolega koledze! Mówiąc szczerze, dawno nie usłyszałem jednak lepszej wiadomości. Niech sobie kugluje na torach Ferrari, a Räikkönen puszcza przodem Massę (co zresztą jest tradycją tej stajni od czasów Michaela Schumachera).

Niech kantują kibiców i ustalają wyniki kolarze - rządzeni już nawet nie przez liderów takich jak Armstrong, lecz anonimowych dyrektorów z wozu technicznego.

Niech kombinują i fałszują wyniki bokserzy sterowani przez gangsterów pokroju Marcellusa Wallace'a. Nigdy nie zapomnę tekstu z "Pulp Fiction", w którym Marcellus instruuje przed walką Butcha w paru krótkich słowach: "W piątej rundzie dasz dupy!".

Butch nie pęka i zwycięża, dzięki własnej klasie, a nie układom macherów. Kubica ma szansę na to samo. Na wskoczenie na podium F1 wyłącznie dzięki... sobie.

A jeżeli choć raz pójdzie na układ, że ktoś go przepuszcza do przodu, musi też mieć świadomość, że kiedyś ten sam głos każe mu zostać z tyłu. A to już będzie koniec.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się