Menu Region

Woda cenna jak ropa

Woda cenna jak ropa

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Kathryn Cooper "The Times"

Prześlij Drukuj
Popyt na wodę rośnie w szalonym tempie. W Stanach Zjednoczonych zapotrzebowanie na wodę wzrosło w ostatnich 30 latach trzykrotnie, podczas gdy populacja zwiększyła się zaledwie o 50 proc.
Nie chcesz kupować ropy, skoro jej wartość podwoiła się w ciągu ostatniego roku i boisz się, że nie załapałeś się na hossę na rynku surowców, które wzrosły o 38 proc., tym bardziej że rządy mówią o ograniczeniu produkcji biopaliw. Jaki więc będzie następny hit surowcowy?

Goldman Sachs, bank inwestycyjny, który ukuł termin Bric (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny) i mówił, że ropa będzie kosztować 100 dol., gdy wszyscy inni byli przekonani, że nie przekroczy 40, sądzi, że znalazł odpowiedź: woda.

Firma nazwała ją ropą przyszłego wieku i twierdzi, że od lat była w dużej mierze niedoceniana. Scenariusz jest taki sam jak w przypadku każdego innego surowca: popyt rośnie w szalonym tempie, a podaż jest ograniczona.

W Stanach Zjednoczonych zapotrzebowanie na wodę wzrosło na przestrzeni ostatnich 30 lat trzykrotnie, podczas gdy populacja zwiększyła się zaledwie o 50 proc. Globalnie konsumpcja wody podwaja się co każde 20 lat, czyli ponad dwa razy szybciej, niż wynosi wzrost populacji.

Weźmy pod uwagę szalony rozwój Chin, w których mieszka 21 proc. światowej populacji, ale gdzie znajduje się jedynie siedem procent globalnych zasobów wody, i mamy problem. Ponieważ Chińczycy się bogacą i jedzą coraz więcej mięsa, problem będzie się pogłębiał. By wyprodukować kilogram wołowiny, potrzeba 15 metrów sześciennych wody, wobec zaledwie 1,5 metra sześciennego w przypadku kukurydzy.

Biorąc pod uwagę obecne trendy, szacuje się, że do 2025 r. ok. jednej trzeciej ludzkości nie będzie miało dostępu do wystarczającej ilości wody pitnej.

Z drugiej strony podaż jest ograniczona. Jedynie 2,5 proc. całej wody nadaje się do konsumpcji przez ludzi, a ok. dwóch trzecich jest uwięzionych w górach lodowych i lodowcach. Ten odsetek raczej się nie zmieni.

Nawet gdyby wody było dość, dostarczenie jej potrzebującym staje się coraz trudniejsze. Ameryka desperacko musi zmodernizować swoją infrastrukturę wodno-kanalizacyjną, co będzie kosztowało między 300 miliardami a bilionem dolarów (dwie trzecie z tego ma pójść na wodociągi i pompy).

Około 60 proc. głównych amerykańskich wodociągów nie będzie w 2020 r. spełniać standardów.
A jakość dostaw wody stale się pogarsza. Amerykańskie firmy wykryły w testach prawie sto znanych substancji zanieczyszczających i niepokojącą liczbę nowych składników - w szklance wody może się znaleźć aspiryna, kofeina, a nawet zwierzęce hormony wzrostu ze ścieków rolnych.

Jednym z rozwiązań tego globalnego problemu jest odsalanie wody, które już jest popularną metodą na Bliskim Wschodzie. To jednak kosztowny pomysł - ze stu litrów wody morskiej powstaje zaledwie 50 litrów wody odsolonej - choć na przestrzeni ostatnich 30 lat koszty spadły od trzech do czterech razy.

Problem z punktu widzenia inwestorów polega na tym, że światowy lider w dziedzinie dostarczania i odsalania wody, amerykański GE, czerpie jedynie dwa procent swoich przychodów z tego segmentu, trudno więc mówić, by był w niego prawdziwie zaangażowany.

Goldman wskazuje na mniejsze spółki, takie jak specjaliści od filtrowania wody Clarcor i Pentair. Powinny one skorzystać na ostatnim odwrocie od wody butelkowanej i mogą stać się celami przejęcia, bo warta 425 mln dol. branża się konsoliduje. Obie firmy są notowane na nowojorskiej giełdzie i z pewnością warto im się przyjrzeć.

Jeżeli preferujesz fundusz zamknięty (ETF), to iShares, należący do Barclays, uruchomił ostatnio pierwszy wodny ETF w Europie - fundusz iShares S&P Global Water.

ETF-y z większą tradycją są notowane w Nowym Jorku, w tym między innymi Power Shares Water Resources Portfolio, poruszający się w rytm indeksu Palisades Water, który na przestrzeni ubiegłego roku wzrósł o siedem procent wobec 10-procentowego spadku FTSE 100. Z kolei oparty na indeksach fundusz First Trust ISE Water zyskał 14,5 proc.

Problem z funduszami indeksowymi polega na tym, że dają one dostęp raczej do dużych notowanych spółek wodnych, a nie tych mniejszych, wśród których naprawdę dużo się dzieje. Więksi ryzykanci mogą spróbować zarejestrowanego w raju podatkowym funduszu Pictet Water - choć on nie oparł się spadkowemu trendowi - stracił 11 proc., podczas gdy indeks MSCI World 17 proc.

Z kolei prywatny bank Williams de Broe uruchomi jesienią tego roku zamknięty fundusz, który będzie naśladował sześć zagranicznych funduszy wodnych, ponieważ w Wielkiej Brytanii nie mógł znaleźć niczego stosownego dla swoich klientów. Ta posucha wśród funduszy może sugerować, że pojawia się prawdziwa możliwość inwestycyjna.
Tłum TK
Kathryn Cooper "The Times"

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się